Krzysztof Bosak komentuje sytuację migracyjną w Hiszpanii i ostrzega przed jej możliwymi konsekwencjami dla całej Europy. Polityk zwraca uwagę na plany hiszpańskiego rządu dotyczące uregulowania statusu dużej grupy migrantów, przekonując, że decyzje podejmowane w Madrycie mogą z czasem stać się problemem wykraczającym daleko poza granice jednego państwa.
Zdaniem Bosaka szczególnie istotna jest skala całego procesu. Jak podkreśla, początkowo mowa była o legalizacji pobytu około miliona osób przebywających w Hiszpanii bez uregulowanego statusu. Polityk powołuje się jednak na pojawiające się w hiszpańskiej debacie publicznej prognozy, według których w dłuższej perspektywie liczba osób objętych podobnymi rozwiązaniami mogłaby być znacznie większa.
Bosak argumentuje, że decyzje dotyczące polityki migracyjnej nie pozostają wyłącznie wewnętrzną sprawą poszczególnych państw Unii Europejskiej. W warunkach swobodnego przepływu osób działania jednego kraju mogą bowiem wpływać również na sytuację jego sąsiadów.
To właśnie w tym kontekście polityk wskazuje na Francję. Jego zdaniem część osób, które uzyskają możliwość legalnego pobytu w Hiszpanii, może w przyszłości próbować przenieść się do innych państw Europy Zachodniej. Jeśli taki scenariusz przybrałby większą skalę, mogłoby to — według Bosaka — skłonić kolejne kraje do ponownego wzmacniania kontroli na swoich granicach.
Problem, na który zwraca uwagę, dotyczy więc samej konstrukcji europejskiego systemu otwartych granic. Strefa Schengen opiera się na założeniu, że państwa członkowskie mogą ograniczyć kontrole między sobą, ponieważ jednocześnie skutecznie zarządzają migracją oraz chronią zewnętrzne granice wspólnego obszaru.
W ocenie wicemarszałka Sejmu masowa legalizacja pobytu migrantów może zachwiać tym mechanizmem. Jeżeli część państw uzna, że polityka prowadzona przez innych członków strefy zwiększa presję migracyjną na ich terytorium, naturalną reakcją może stać się przywracanie kontroli granicznych.
Bosak przedstawia zatem problem szerzej niż jako kolejny spór o politykę migracyjną. Według niego stawką jest również wzajemne zaufanie pomiędzy europejskimi państwami. Bez niego trudno utrzymać system, w którym przekraczanie granic wewnętrznych odbywa się bez stałych kontroli.
Polityk bardzo krytycznie ocenia przy tym działania hiszpańskiej lewicy, zarzucając jej podporządkowanie polityki migracyjnej celom ideologicznym. Jego zdaniem konsekwencje takich decyzji mogą ostatecznie ponieść także kraje, które same nie zdecydowały się na podobne rozwiązania.
W swojej wypowiedzi Bosak zwraca również uwagę na sposób, w jaki w przyszłości może być przedstawiana odpowiedzialność za ewentualne ograniczenie swobody przemieszczania się po Europie. Przekonuje, że jeśli kolejne państwa zaczną przywracać kontrole graniczne, część debaty publicznej będzie wskazywać jako winnych polityków domagających się zaostrzenia polityki migracyjnej.
Według niego przyczyn takiego scenariusza należałoby jednak szukać wcześniej — w decyzjach państw, które prowadzą politykę migracyjną bez uwzględnienia jej konsekwencji dla pozostałych członków strefy Schengen.
Komentarz Bosaka wpisuje się tym samym w szerszą europejską dyskusję o granicach solidarności między państwami oraz o przyszłości swobodnego przepływu osób. Jego stanowisko jest jednoznaczne: otwarte granice mogą funkcjonować tylko wtedy, gdy kraje uczestniczące w tym systemie mają do siebie wystarczające zaufanie i prowadzą politykę, która nie przerzuca jej konsekwencji na sąsiadów. W przeciwnym razie jedno z najbardziej odczuwalnych osiągnięć europejskiej integracji może być stopniowo ograniczane — nie przez jedną spektakularną decyzję, lecz przez narastającą nieufność między państwami.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze