Reklama

Bosak: „Ten spór nigdy się nie skończy” – padły mocne słowa o państwie

W swojej wypowiedzi Krzysztof Bosak nie owija w bawełnę. Zamiast proponować szybkie rozwiązania, stawia tezę o głębokim impasie, który – jego zdaniem – nie zostanie zakończony bez zmiany zasad gry.

Już na początku odnosi się do fundamentu sporu:

„Konstytucja stwierdza, że Sejm wybiera sędziów TK. Ustawa powoduje, że wybór Sejmu jest de facto nieskuteczny, póki nie będzie przyjęte to nieszczęsne ślubowanie. Dobrze.”

Tu zawiera się cały problem: formalna kompetencja parlamentu zderza się z praktyką, która może ją zablokować. To napięcie – między konstytucją a ustawą – staje się punktem zapalnym konfliktu wokół Trybunału Konstytucyjnego.

„Co my z tym zrobimy?”

Bosak nie próbuje udawać, że istnieje proste wyjście. Przeciwnie:

Reklama

„No i co my z tym w tej chwili zrobimy? Nikt tu nie ma dobrego pomysłu.”

To zdanie brzmi jak przyznanie się do bezradności całej klasy politycznej. Nie chodzi o brak propozycji – tych nie brakuje – lecz o brak takich, które byłyby realnie wykonalne i akceptowalne dla wszystkich stron.

Powrót do „resetu konstytucyjnego”

W tej sytuacji polityk wskazuje kierunek, do którego wraca Konfederacja:

„Dlatego wracamy jako wczoraj wróciliśmy jako Konfederacja do naszego pomysłu resetu konstytucyjnego.”

To rozwiązanie radykalne – zamiast łatać system, należałoby go częściowo przebudować. Bosak podkreśla przy tym, że jego podejście można uznać za twarde, ale realistyczne:

Reklama

„Ja tu jestem, niech mnie ktoś nazwie realistą albo pesymistą. Nie robi mi to różnicy.”

Spór, który nie ma końca

Najważniejsza teza jego wypowiedzi dotyczy przyszłości konfliktu:

„Ja uważam, że póki nie dogadamy się na poprawki do konstytucji, ten spór nie będzie zamknięty.”

Według Bosaka problem nie leży w pojedynczych decyzjach czy osobach, lecz w konstrukcji państwa. Jeszcze mocniejsze są jego słowa o motywacjach politycznych:

„Zamykanie tego sporu nie opłaca się żadnej ze stron.”

To stwierdzenie sugeruje, że konflikt nie tylko trwa – on jest w pewnym sensie podtrzymywany, bo przynosi polityczne korzyści. Spór staje się narzędziem, a nie problemem do rozwiązania.

Reklama

Dwie strony tego samego konfliktu

Bosak opisuje też uczestników tej gry:

„Dwie strony mamy, nazwijmy ją stary establishment prawniczy, część z korzeniami jeszcze w PRL zblatowany z partiami o profilu lewicowo-liberalnym z koalicją obywatelską Donalda Tuska na czele.”

To pierwsza strona. Druga – jak mówi dalej:

„I druga strona to jest kontrelita prawnicza o nieco bardziej konserwatywnych poglądach. Trochę młodsza generacja zblatowana częściowo z PiS-em i tymi co weszli do instytucji.”

W tej narracji konflikt nie jest więc tylko sporem prawnym, ale starciem dwóch środowisk, dwóch wizji państwa i dwóch zapleczy politycznych – z jednej strony obóz związany z Donald Tusk, z drugiej z Prawo i Sprawiedliwość.

Reklama

Gra o wszystko

Finał tej diagnozy jest jednoznaczny: „Każda z tych grup chce grać o pełną stawkę.”

To zdanie tłumaczy, dlaczego kompromis wydaje się tak trudny. Jeśli stawką jest pełna kontrola nad instytucjami, ustępstwa stają się politycznie nieopłacalne.


Wypowiedź Krzysztof Bosak nie daje prostych odpowiedzi. Przeciwnie – pokazuje, że ich brak może być największym problemem polskiego systemu politycznego.

Źródło: rp.pl Krzysztof Bosak Facebook
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama