Karol Nawrocki rozważał przedstawienie Donaldowi Trumpowi propozycji, zgodnie z którą Polska mogłaby przystąpić do Rady Pokoju w zamian za utworzenie przez Stany Zjednoczone stałej bazy wojskowej na terytorium naszego kraju — wynika z ustaleń Polsat News. Inicjatywa miała służyć przede wszystkim wzmocnieniu wschodniej flanki NATO oraz zwiększeniu bezpieczeństwa polskich granic.
Według dziennikarki Polsatu prezydent „miał na stole pewną kartę przetargową”, jednak nie jest jasne, czy propozycja została faktycznie oficjalnie przekazana stronie amerykańskiej. Początkowo media sugerowały, że oferta już padła, później jednak doprecyzowano, że była jedynie rozważana.
Problemem pozostają kwestie finansowe i prawne. Udział w Radzie Pokoju wiąże się z wysokim kosztem — tzw. wpisowe dla stałych członków wynosi 1 mld dolarów. Minister finansów Andrzej Domański poinformował, że w budżecie państwa na 2026 rok nie przewidziano takiej kwoty. Dodatkowo obowiązujące przepisy mogą uniemożliwić przystąpienie Polski do tej inicjatywy bez zmian ustawowych.
Choć Karol Nawrocki otrzymał zaproszenie do udziału w Radzie Pokoju, Polska nie znalazła się w gronie państw założycielskich, które podpisały dokument w Davos. Rząd deklaruje ostrożność. Premier Donald Tusk podkreślił, że decyzja musi być oparta wyłącznie na interesie i bezpieczeństwie państwa, a nie względach prestiżowych.
Sam Nawrocki zaznaczył, że jako prezydent jest zobowiązany do przestrzegania konstytucji i nie może samodzielnie podejmować takich zobowiązań. Podpis pod ewentualnym przystąpieniem do Rady Pokoju wymagałby inicjatywy rządu oraz zgody parlamentu. Prezydent przyznał jednocześnie, że zaproszenie do tego gremium jest dla Polski wyróżnieniem, ale na razie brak podstaw prawnych i politycznych do podjęcia ostatecznej decyzji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze