„Prokuratura będzie tu miała bardzo proste zadanie” – tak wielokrotnie skompromitowany „dziennikarz śledczy” Szymon Jadczak opisuje swoje „ustalenia”. Nigdy nie spodziewałem się, że ktokolwiek nie mając dowodów pokusi się o to, by insynuować, że jestem złodziejem i biorę łapówki. Co więcej, spodziewałem się do niedawna, że jako osoba publiczna jestem chroniony od skuteczności tych pomówień swoim życiorysem: historyka, działacza katolicko-społecznego i publicysty wpływającego – mam nadzieję – na realny kształt polityki historycznej w Polsce.
Ostatnio ukazał się artykuł w tygodniku „Polityka”, w 1 numerze 2025 r., który dziwnym zbiegiem okoliczności został „lekko” zmieniony w wersji elektronicznej. Może z obawy, że kłamstwo było za mocne i proces o samą wersję „w papierze” nie będzie tak brzemienny w skutkach? A może to ta osławiona cnota dziennikarzy - rzetelność?