Reklama

Rząd zamiast działać rozmyśla

23/06/2026 15:43

Sprawa głośnych doniesień dotyczących byłego radnego Koalicji Obywatelskiej Dawida Kacprzyka może być jedynie wierzchołkiem góry lodowej. Premier Donald Tusk poinformował we wtorek, że wstępne ustalenia Najwyższej Izby Kontroli wskazują na szerszy problem dotyczący funkcjonowania części placówek medycznych. Chodzi nie tylko o rekordowe liczby przepracowanych godzin przez lekarzy, ale także o systemowe zaniedbania w nadzorze nad wydatkowaniem publicznych pieniędzy.

Szef rządu przyznał, że wyniki prowadzonych kontroli potwierdzają występowanie nieprawidłowości związanych z organizacją pracy personelu medycznego oraz wysokością wynagrodzeń wypłacanych w niektórych jednostkach ochrony zdrowia.

Rekordowe dyżury i milionowe wynagrodzenia pod lupą

Temat nabrał rozgłosu po publikacjach dotyczących Dawida Kacprzyka, byłego warszawskiego radnego KO. Według ustaleń medialnych miał on w 2025 roku przepracować w Warszawskim Szpitalu Południowym blisko 4 tysiące godzin. Oznaczałoby to średnio ponad 330 godzin miesięcznie, a część dyżurów miała trwać nieprzerwanie nawet trzy lub cztery doby.

Reklama

Za wykonywanie świadczeń medycznych lekarz miał otrzymać około 1,6 mln zł w ciągu roku. Dodatkowe kontrowersje wzbudził fakt, że pełnił funkcję koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, mimo że nie posiadał specjalizacji.

Premier, odnosząc się do pierwszych ustaleń kontroli, wskazał, że podobne przypadki nie są odosobnione. Jak relacjonował, w jednej z wojewódzkich stacji pogotowia odnotowano przypadek lekarza pracującego 488 godzin w ciągu miesiąca. Według Tuska szczególnie niepokojące są również wielodniowe dyżury bez przerwy. W jednym z analizowanych przypadków rekord miał wynieść aż 120 godzin ciągłej pracy.

Reklama

Zdaniem szefa rządu takie praktyki rodzą poważne pytania nie tylko o przestrzeganie prawa, ale przede wszystkim o bezpieczeństwo pacjentów.

Premier wskazuje na NFZ

Donald Tusk zapowiedział, że konsekwencje kontroli mogą objąć również instytucje odpowiedzialne za nadzór nad finansowaniem ochrony zdrowia. W jego ocenie trudno zaakceptować sytuację, w której przez lata nie dochodziło do skutecznego egzekwowania obowiązujących przepisów.

Premier zasugerował, że konieczna będzie szczegółowa analiza działań Narodowego Funduszu Zdrowia. To właśnie NFZ odpowiada za przekazywanie środków publicznych placówkom medycznym, dlatego – jak argumentował – powinien dysponować narzędziami pozwalającymi wykrywać i eliminować podobne nieprawidłowości.

Reklama

Zapowiedź rozliczeń wpisuje się w szerszą dyskusję dotyczącą przejrzystości finansowania szpitali oraz skuteczności mechanizmów kontrolnych funkcjonujących w publicznym systemie ochrony zdrowia.

Nie tylko czas pracy. Problemem także omijanie kolejek

Równolegle do kwestii związanych z zatrudnieniem lekarzy premier odniósł się do kolejnego problemu, który w ostatnich dniach wywołał szeroką debatę publiczną. Chodzi o przypadki korzystania z uprzywilejowanego dostępu do świadczeń zdrowotnych przez osoby posiadające polityczne lub towarzyskie wpływy.

Według medialnych doniesień jedna z posłanek Koalicji Obywatelskiej miała zostać zapisana na badanie poza standardową kolejnością dzięki pomocy działaczki związanej z partią rządzącą. W efekcie świadczenie zostało wykonane z pominięciem innych oczekujących pacjentów.

Reklama

Tusk ocenił takie sytuacje jednoznacznie. Zapowiedział, że zwróci się do ministrów zdrowia i sprawiedliwości o przygotowanie rozwiązań, które ograniczą możliwość wykorzystywania znajomości i pozycji społecznej do uzyskiwania szybszego dostępu do publicznej opieki zdrowotnej. Celem ma być nie tylko uszczelnienie systemu, ale również wprowadzenie skutecznych sankcji wobec osób odpowiedzialnych za podobne praktyki.

Cała sprawa ponownie zwróciła uwagę na relacje między polityką a zarządzaniem publicznymi placówkami medycznymi. W ostatnich latach media wielokrotnie informowały o obecności osób związanych z ugrupowaniami politycznymi na stanowiskach kierowniczych w szpitalach. Według danych przywoływanych przez Business Insider znaczna część szefów placówek medycznych na Mazowszu miała w przeszłości startować w wyborach z list Platformy Obywatelskiej lub PSL. To właśnie ten kontekst sprawia, że ujawniane obecnie nieprawidłowości wywołują dodatkowe pytania o standardy zarządzania w publicznej służbie zdrowia.

Źródło: niezalezna.pl Aktualizacja: 23/06/2026 15:56
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama