Reklama

Czy pobór wystarczy? Ekspert: najpierw trzeba naprawić państwo

Debata o przywróceniu obowiązkowej służby wojskowej znów rozgrzewa opinię publiczną. W programie „Żeby wiedzieć” historyk wojskowości Norbert Bączyk przekonuje jednak, że sam powrót poboru nie sprawi automatycznie, że Polacy będą gotowi walczyć. Jego zdaniem problem leży głębiej – w słabości państwa, braku obrony cywilnej i niskim zaufaniu obywateli.

Pobór znów na stole, Polacy podzieleni

Obowiązkowa zasadnicza służba wojskowa została w Polsce zawieszona w 2010 roku. Od pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę temat powraca regularnie – wraz z pytaniem, czy w obliczu zagrożeń w regionie państwo powinno ponownie wezwać młodych obywateli do koszar.

Najnowsze badania pokazują, że społeczeństwo nie ma jednej odpowiedzi. W jednym z tegorocznych sondaży ponad połowa ankietowanych opowiedziała się za przywróceniem poboru, choć jednocześnie duża część Polaków deklaruje brak zainteresowania szkoleniem wojskowym. To paradoks, z którym – zdaniem ekspertów – musi zmierzyć się każda poważna strategia obronna państwa.

Reklama

„Potrzebujemy obrony cywilnej tak samo jak wojska”

Norbert Bączyk zwraca uwagę, że rozmawiając o poborze, skupiamy się na jednym elemencie dużo szerszego systemu. Podkreśla, że obrona kraju to nie tylko armia zawodowa czy przeszkoleni rezerwiści, ale też sprawnie działająca obrona cywilna i państwo, które potrafi funkcjonować w kryzysie.

Historyk mówi wprost: Polska ma „dysfunkcje na wielu poziomach”, a państwo jest zbyt słabe, by samo przywrócenie obowiązkowej służby wojskowej mogło rozwiązać problemy bezpieczeństwa. Potrzebna jest równoległa reforma struktur odpowiedzialnych za reagowanie kryzysowe, infrastruktury, administracji oraz systemu komunikacji z obywatelami.

Reklama

Zaufanie ważniejsze niż karty powołania

Kluczowym warunkiem – według Bączyka – jest zaufanie obywateli do państwa. Historyk zaznacza, że człowiek, który ma w razie wojny ryzykować zdrowiem i życiem, musi być przekonany, że instytucje publiczne działają fair, są kompetentne i stoją po jego stronie. Bez tego nawet najlepiej zaprojektowany system poboru może się okazać martwym przepisem.

Ekspert przypomina też, że gdy instytucje zawodzą, ludzie potrafią organizować się sami – tworzą spontaniczne wspólnoty, pomagają sobie nawzajem, angażują się lokalnie. Tę energię państwo powinno wykorzystać i wspierać, zamiast próbować zastąpić ją wyłącznie odgórnymi decyzjami.

Reklama

Jak przygotować społeczeństwo do wojny?

Równolegle część wojskowych proponuje rozwiązania pośrednie – np. skrócone, kilkumiesięczne szkolenia dla młodych osób w wieku mobilizacyjnym, które pozwoliłyby realnie sprawdzić ich sprawność, umiejętności i postawy wobec służby. Takie programy mają łączyć elementy dawnej zasadniczej służby z dobrowolnością i lepszym dopasowaniem do współczesnego rynku pracy.

Dyskusja o poborze staje się więc częścią szerszej rozmowy o tym, jak budować „społeczeństwo w gotowości”: zdolne nie tylko obsługiwać nowoczesny sprzęt wojskowy, ale też zachować ciągłość działania państwa, samorządów i lokalnych społeczności w sytuacji kryzysu.

Reklama

Pobór to dopiero początek rozmowy

Z wypowiedzi Norberta Bączyka wyłania się prosty wniosek: pytanie „czy przywrócić obowiązkową służbę wojskową” jest ważne, ale nie może być jedynym. Najpierw trzeba zapytać, w jakim państwie ten pobór miałby funkcjonować, na ile sprawnie działa ono dziś i czy obywatele są gotowi mu zaufać.

Bez odpowiedzi na te pytania nawet najbardziej zdecydowane polityczne deklaracje mogą pozostać na papierze. A gotowość Polaków do walki okaże się nie kwestią przepisów o poborze, lecz wiary w to, że państwo naprawdę jest warte obrony.

Reklama

red.

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 27/11/2025 13:33
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama