Reklama

Czy w Polsce dziennikarze są jeszcze bezpieczni?

Kolejne ujawnione przypadki gróźb wobec dziennikarzy wywołują coraz większy niepokój środowiska mediów. Prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, Jolanta Hajdasz, alarmuje, że brak stanowczej reakcji organów ścigania przestaje być jedynie problemem systemowym, a zaczyna stanowić realne zagrożenie dla bezpieczeństwa ludzi wykonujących zawód dziennikarza.

Impulsem do ponownej dyskusji stało się ujawnienie nagrania rozmowy, w której funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa formułuje brutalne groźby pod adresem dziennikarza śledczego Piotra Nisztora z Telewizji Republika. Zarejestrowane wypowiedzi dotyczyły planów porwania, torturowania i zabójstwa, motywowanych publikacją sprzed lat, w której dziennikarz opisał nieprawidłowości związane z działalnością funkcjonariuszy państwowych służb.

Zdaniem prezes SDP sprawa ta odsłania głębszy problem. Jak podkreśla, szczególnie alarmujące jest to, że groźby mają pochodzić od osoby, która przez lata pełniła funkcję związaną z ochroną najważniejszych osób w państwie. W jej ocenie świadczy to o głębokiej patologii i całkowitym rozpadzie standardów odpowiedzialności w instytucjach, które z definicji powinny stać na straży bezpieczeństwa.

Reklama

Jednocześnie Hajdasz przypomina, że nie jest to odosobniony przypadek. W ostatnich latach do prokuratury trafiały liczne zawiadomienia dotyczące gróźb wobec dziennikarzy mediów konserwatywnych, które kończyły się umorzeniami. Uzasadnienia wskazywały często na „brak znamion groźby karalnej”, mimo że treści kierowane do dziennikarzy miały jednoznacznie przemocowy charakter.

Prezes SDP zwraca uwagę na rażący kontrast w działaniu wymiaru sprawiedliwości. Z jednej strony brutalne groźby wobec dziennikarzy pozostają bez konsekwencji, z drugiej – zdarzają się przypadki błyskawicznych postępowań i surowych wyroków wobec osób formułujących znacznie mniej jednoznaczne wypowiedzi w przestrzeni publicznej. Jej zdaniem trudno nie dostrzec tu nierównego traktowania obywateli wobec prawa.

Reklama

Problem, jak zaznacza Hajdasz, dotyczy także wieloletniego ignorowania gróźb kierowanych wobec osób publicznych związanych z mediami i Kościołem. Przypomina o licznych, nieskutecznie wyjaśnianych sprawach dotyczących anonimowych wezwań do przemocy, alarmów bombowych czy publicznych nawoływań do fizycznych ataków, które nigdy nie doprowadziły do wykrycia sprawców.

– Bezczynność organów ścigania rozzuchwala – podkreśla prezes SDP. Jej zdaniem poczucie bezkarności sprawia, że granice są coraz bardziej przesuwane, a język nienawiści wobec dziennikarzy zaczyna przeradzać się w realne zagrożenie życia i zdrowia.

Reklama

Hajdasz przypomina, że prawo prasowe wprost zobowiązuje państwo do zapewnienia dziennikarzom warunków umożliwiających bezpieczne wykonywanie zawodu, a wszelkie formy przemocy i zastraszania w związku z działalnością zawodową powinny być ścigane z urzędu. W jej ocenie przepisy te w praktyce przestały działać, szczególnie wobec dziennikarzy mediów prawicowych i konserwatywnych.

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich zapowiada dalsze działania w tej sprawie. Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP ma przedstawić dokumentację dotyczącą presji, postępowań sądowych i innych form nacisku wobec Telewizji Republika i jej zespołu. Jak zapowiada Hajdasz, sprawa ma zostać nagłośniona nie tylko w kraju, ale również na arenie międzynarodowej.

Reklama

– Zastraszanie dziennikarzy to nie jest problem jednej redakcji czy jednego środowiska. To uderzenie w fundamenty debaty publicznej i w bezpieczeństwo wszystkich obywateli – podsumowuje prezes SDP.

 

 

Źródło: niezależna.pl

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama