Reklama

Dlaczego kocham pisać

Kocham czytać. Przy czym niestety — z całą miłością do lasów, które kocham tak mocno, jak czytanie — wolę papier niż ekran monitora lub komórki. Ale znacznie bardziej od czytania (ale nie od lasów) kocham pisać. Przyczyny tej miłości są wielorakie, złożone i, jak to u mnie — nader skomplikowane…!

W 1946 roku George Orwell popełnił wiekopomny i jak dla mnie brzemienny w skutkach esej pt. „Why I Write” — ‘Dlaczego piszę’. Nie żebym, co broń, Panie Boże — swoje własne grafomańskie wykwity chciała równać z prozą samego Orwella…! Ale faktem jest, że pisać też lubię, piszę, od dziecka właściwie stale mam przy sobie jakiś zgrabny kajecik i do tego przynajmniej trzy pióra wieczne — a wszystko po to, by uwieczniać chwile i własne emocje w tych chwilach mi towarzyszące albo opisywać świat jako taki, też w zbożnym celu zachowania owego świata dla potomności. Kto mi wmówił, że po pierwsze — świat po mnie jeszcze będzie istniał, a po drugie — że ktoś akurat na moje patrzenie świata zechce w ogóle kiedykolwiek zwrócić uwagę — Bóg raczy wiedzieć. No, ale piszę. I nawet w ostatnich latach znaleźli się i tacy fantaści, którzy to chcieli drukować, ale i tacy zapaleńcy, którzy chcieli to czytać…! Ci ostatni rzeczywiście budzą moją zgrozę pomieszaną z nabożnym szacunkiem — i to im mój ostatni felieton w „Gazecie Olsztyńskiej” pragnę zadedykować!

Grafomania

Reklama

Mam wrażenie, że każde pisanie zaczyna się od czystej grafomanii. U każdego — śmiem do tego grona zaliczać i Orwella, ale zgoła także Szekspira! Nikt nie rodzi się świetnym pisarzem, tym bardziej poetą — urodzić można się jedynie z pasją do pisania, a potem, gdy ta pasja jest na tyle silna, że aż zdeterminowana, by pisać nawet ze świadomością, że nie każdemu nasze słowo pisane może się spodobać — można umiejętność pisania ćwiczyć, cyzelować, stale ulepszać i udoskonalać. A przy okazji stawać się coraz lepszym pisarzem. 
I tak Orwell w swoim eseju, który zresztą z serca polecam, najlepiej w oryginale — pisze o tym, jak to najpierw pisał wiersze, a potem próbował swoich sił w opowiadaniach i prowadził w głowie nieprzerwane opowiadanie o sobie. Jak od ambicji pisania świadomie literackich dzieł przeszedł wreszcie do bycia autorem błyskotliwych komentarzy politycznych, zarówno w literaturze pięknej, jak i non-fiction. Motywy na swoje pisanie Orwell przedstawia cztery: 1) czysty egoizm, 2) entuzjazm estetyczny, 3) impuls historyczny oraz 4) cel polityczny.

No u mnie egoizm też jest czysty, a w pisaniu też na pierwszym miejscu, entuzjazm — jak cię mogę, właściwie nie mnie oceniać, impuls — z pewnością. Natomiast więcej niż pewny jest brak w moim pisaniu jakichkolwiek celów politycznych. Już prędzej światopoglądowe dałoby się przypasować, ale i to nie zawsze. Na pierwszym miejscu postawiłabym zatem grafomanię czystą, na rzetelnej podbudowie z egoizmu, dyktowaną przede wszystkim chęcią podzielenia się z resztą społeczeństwa własnymi przemyśleniami, uwagami, emocjami — bez zbytniego wnikania, czy owo społeczeństwo moich przemyśleń pragnie, czy wręcz przeciwnie. Ale prócz grafomanii — szczęśliwie — tych przyczyn jest jeszcze kilka…

Reklama

Ludzie

Nader często bohaterem moich pisarskich wprawek jest człowiek, prawie zawsze przez duże C. Człowiek nie zawsze ma zacięcie, by samemu o sobie napisać coś, co inni zechcą przeczytać — ale Człowiek nie zawsze ma też możliwości. Jako że ja owe możliwości posiadam — bywało nie raz i nie dwa, że wyciągałam z niepamięci i niebytu prawdziwe diamenty. A bywało też i tak, że te diamenty wyciągałam wbrew gromkim protestom ich samych…! Bo czy to w ramach ekspiacji za ten egoizm, czy z czystej chęci własnej, a może ze względu na ten Orwellowski entuzjazm estetyczny — uważam, że ludzi należy pokazywać. A już szczególnie należy pokazywać ludzi ciekawych, dobrych, mądrych, wartościowych. Bo w czasach żyjemy z pewnością ciekawych. Dzięki mediom społecznościowym dotrzeć do drugiego człowieka wcale nie jest aż tak trudno. Natomiast w tym tłumie znaleźć Człowieka — to już jednak większa sztuka. A jeszcze tego Człowieka nie przegapić — to już wyczyn olimpijski i takich wyczynów mam na swoim koncie wiele. Całe jednak szczęście, że nikomu nie wpadło do głowy zapłacić mi za te wyczyny tokenami, bitcoinami czy jeszcze jakimś innym diabelstwem…!

Reklama

Logika

Z pewnością wiele spraw to problemy. A jak problem — to trzeba dywagować i roztrząsać wyłącznie w jednym tylko celu: jak go rozwiązać. Rozwiązanie problemu często, może nawet zawsze wymaga żelaznej logiki i umiejętności w miarę obiektywnego rozpatrzenia wszystkich za i przeciw. Tymczasem akurat mnie — to właśnie pisanie niejako zmusza do żelaznej logiki i niespożyte jej pokłady w czasie pisania wyzwala. Grafomania grafomanią — ale ostatecznie rzadko kiedy jest to u mnie słowotok bezmyślny i bezładne wyrzucanie z siebie pomysłów czy spostrzeżeń jakich bądź, na chybił-trafił, przed siebie, na zasadzie karabinu maszynowego, który może trafi — a może jednak tym razem oszczędzi.
Ho, ho…! — ileż to własnych rozterek i cierpień młodego Wertera ja w ten sposób rozgniotłam na miazgę…!

Reklama

Gdy jednak piszemy do kogoś i dla kogoś — ważny jest ten aspekt obiektywizmu i przedstawienia sprawy z każdej możliwej strony, perspektywy, każdym możliwym okiem, choćby i takim, które w warunkach niepisarskich nigdy by nam do głowy nie przyszło. Tu bowiem sednem staje się nie autor dywagacji, ale Czytelnik, któremu należy rzetelnie przedstawić wszelkie za i przeciw. I przez te wszystkie lata mojego pisania, nawet w felietonach, które są moją ulubioną formą wypowiedzi, ale powiedzmy to sobie szczerze — nie należą do najcięższej odmiany pisarstwa — te za i przeciw starałam się jak najrzetelniej podawać. Raz wyszło lepiej, raz z pewnością gorzej — ale wiem na pewno, że zawsze, ale to ZAWSZE dołożyłam wszelkich starań i stanęłam na tak zwanych rzęsach, by Czytelnik dostał produkt pełnowartościowy, a nie czekoladopodobny…

Monolog wewnętrzny

Reklama

Czasem od logiki w prostej linii pisarz i/lub dziennikarz może przejść do monologu wewnętrznego, choć w moim przypadku to były raczej awantury na wiele głosów…! Ale dokładnie tak jak logiczny rozbiór problemu — tak i monolog wewnętrzny bardzo pomaga w dojściu do ładu z jakąś sprawą, w podjęciu decyzji czy w ogóle w wyrobieniu sobie własnego poglądu na jakiś temat. Reszta — patrz punkt: Logika.

Dziennikarka kontra pisarka

Gdyby ktoś akurat dziś zadał mi to pytanie — miałabym całkiem twardy orzech do zgryzienia. Z jednej strony przyszłam do „Gazety Olsztyńskiej” po wygranym konkursie dla pisarzy. Czyli pisanie zaczęło się u mnie jakby od pisarstwa. Potem jako pracownik „Gazety” jednak czułam się dziennikarką — kilka razy właśnie za dziennikarstwo nawet mnie wysoko doceniono.
Dziś, gdy przygodę z „Gazetą Olsztyńską” kończę, wiem na pewno, że ze wszystkich elementów mojej dotychczasowej pracy — tej możliwości wynurzenia się, a nawet wyżycia na piśmie będzie brakować mi najbardziej. Ale…
Nie żałuję, że się kończy. Po prostu bardzo cieszę się, że było…
Magdalena Maria Bukowiecka

Źródło: Magdalena Maria Bukowiecka
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama