Sopoccy policjanci prowadzą poszukiwania 14-letniego Roberta Urbańskiego. Nastolatek, który na co dzień mieszka w Warszawie, ostatni raz był widziany w sobotę, 27 czerwca, około godziny 17.30 na Alei Niepodległości w Sopocie. Od tamtej pory nie nawiązał kontaktu z rodziną. Bliscy chłopca proszą o pomoc i apelują: „Daj nam jakikolwiek znak życia”.
Robert Urbański ma 14 lat. Na co dzień mieszka w Warszawie, ale od około tygodnia przebywał w Sopocie. To właśnie tam ślad po nim się urwał.
Według informacji przekazanych przez policję chłopiec był ostatni raz widziany w sobotę, 27 czerwca, około godziny 17.30 na Alei Niepodległości w Sopocie. Od tego czasu nie wrócił i nie skontaktował się z bliskimi.
Sprawa została zgłoszona policji, a poszukiwania prowadzą funkcjonariusze z Komendy Miejskiej Policji w Sopocie.
Rodzice nastolatka opublikowali w mediach społecznościowych poruszający apel skierowany do syna. Proszą go, by dał jakikolwiek znak życia i przekazał, że jest bezpieczny.
„Robert, bardzo się o Ciebie martwimy” — napisali bliscy chłopca.
W apelu podkreślili, że Robert zawsze może liczyć na rodzinę. Rodzice zapewniają, że każdego dnia czekają na jego powrót i proszą o jakąkolwiek wiadomość.
Robert Urbański ma około 160 cm wzrostu i szczupłą budowę ciała. Jest łysy.
W chwili zaginięcia miał być ubrany w ciemne spodenki oraz czarny T-shirt z napisem „MIU MIU”. Możliwe, że ma na sobie również biały bezrękawnik.
Policja prosi, aby osoby przebywające w Sopocie i okolicach zwracały uwagę na chłopca odpowiadającego temu rysopisowi. Każda informacja może mieć znaczenie dla ustalenia miejsca pobytu nastolatka.
Osoby, które widziały Roberta Urbańskiego lub mają informacje mogące pomóc w jego odnalezieniu, proszone są o pilny kontakt z Komendą Miejską Policji w Sopocie pod numerem 47 74 26 222.
Informacje można przekazywać także pod numerem alarmowym 112. W przypadku zaginięcia osoby nieletniej szybka reakcja świadków może być kluczowa dla dalszych działań służb.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze