Reklama

Bunt w PiS? Kaczyński wydał pilny apel

Napięcie wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości wyraźnie rośnie, a spór, który jeszcze niedawno można było traktować jako wewnętrzną różnicę zdań, coraz mocniej wychodzi na światło dzienne. Jarosław Kaczyński postanowił więc zabrać głos i zaapelował do polityków swojego ugrupowania o zakończenie publicznych konfliktów. Przekaz prezesa PiS jest jednoznaczny: partia nie może pozwolić sobie na wyniszczającą walkę we własnych szeregach.

„Wróg jest w innym miejscu” – napisał Kaczyński, próbując skierować uwagę polityków PiS z powrotem na politycznych przeciwników. Jego słowa padają jednak w szczególnym momencie. W partii trwa bowiem spór dotyczący działalności stowarzyszenia „Rozwój Plus”, związanego z Mateuszem Morawieckim, a decyzje kierownictwa ugrupowania postawiły część parlamentarzystów przed trudnym wyborem.

Władze PiS oczekują, że politycy należący do organizacji prowadzących działalność polityczną zrezygnują z członkostwa i aktywności w ich ramach. Czas na podporządkowanie się tej decyzji upływa 23 lipca. Problem w tym, że ludzie związani z „Rozwojem Plus” deklarują jednocześnie dwie rzeczy: chcą pozostać w PiS, ale nie zamierzają porzucać inicjatywy stworzonej przez byłego premiera.

Reklama

Kaczyński ostrzega przed rozbijaniem partii. „Polacy nam nie wybaczą”

Prezes PiS nie ukrywa, że sytuację wewnątrz ugrupowania ocenia poważnie. W swoim wystąpieniu przyznał wprost, że dostrzega w partii działania prowadzące do jej osłabienia. Jednocześnie nie zamknął drzwi do porozumienia.

„W naszej partii są niestety tacy, którzy tę partię rozbijają, i są tacy, którzy dążą do tego, by nasze środowisko trwało i umacniało się. Trzeba jednak wciąż wierzyć, że istnieje możliwość porozumienia” – stwierdził Jarosław Kaczyński.

To mocne słowa, szczególnie że padają w czasie coraz bardziej widocznych napięć pomiędzy poszczególnymi środowiskami w PiS. Kaczyński przekonuje, że ugrupowanie może ponownie walczyć o zwycięstwo tylko wtedy, gdy zachowa jedność. Jego zdaniem Polska potrzebuje dziś „realnego planu naprawy i strategii rozwoju na przyszłość”, a wewnętrzne konflikty mogą przekreślić polityczną szansę partii.

Reklama

„Polacy nam nie wybaczą, jeśli zaprzepaścimy tę szansę” – ostrzegł prezes PiS.

Sytuację dodatkowo komplikuje list podpisany w sobotę 18 lipca przez 45 parlamentarzystów – zarówno związanych, jak i niezwiązanych ze stowarzyszeniem „Rozwój Plus”. Sygnatariusze zadeklarowali wolę pozostania w Prawie i Sprawiedliwości oraz zaapelowali o zachowanie jedności ugrupowania.

Sam Mateusz Morawiecki i politycy z jego otoczenia również zapewniają, że nie planują opuszczać PiS. Jednocześnie nie chcą rezygnować z działalności „Rozwoju Plus”. To właśnie ta kwestia może stać się punktem zapalnym, ponieważ stanowisko kierownictwa partii pozostawia niewiele miejsca na kompromis.

Reklama

Ultimatum do 23 lipca. W grę wchodzi nawet usunięcie z PiS

Źródłem obecnego kryzysu jest uchwała przyjęta przez kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości. Zgodnie z nią działacze partii mają zrezygnować z aktywności w organizacjach prowadzących działalność o charakterze politycznym. Decyzja dotyczy między innymi „Rozwoju Plus” Mateusza Morawieckiego oraz stowarzyszenia „Po pierwsze Polska”, związanego z Jackiem Sasinem.

Rzecznik PiS Rafał Bochenek przekazał, że członkowie takich organizacji powinni zadeklarować wystąpienie z nich, a następnie powstrzymać się od dalszej działalności w ich strukturach. Parlamentarzyści i eurodeputowani partii mieli otrzymać specjalne oświadczenia dotyczące braku członkostwa w tego rodzaju podmiotach.

Reklama

Termin jest konkretny – 23 lipca. Po jego upływie sytuacja może stać się jeszcze bardziej napięta. Bochenek zapowiedział, że wobec osób, które nie podporządkują się decyzji kierownictwa, może zostać uruchomiona procedura wykluczenia z partii za pośrednictwem Komitetu Politycznego.

Oznacza to, że konflikt przestaje być wyłącznie sporem o polityczną strategię czy osobiste ambicje. Politycy związani z kwestionowanymi przez władze PiS inicjatywami mogą stanąć przed realnymi konsekwencjami partyjnymi. Najwięcej emocji budzi przy tym sytuacja środowiska Mateusza Morawieckiego, którego pozycja od dawna jest jednym z najważniejszych elementów wewnętrznej układanki na prawicy.

Reklama

„Rozwój Plus” kością niezgody. Morawiecki nie chce ustąpić

„Rozwój Plus” powstał z inicjatywy Mateusza Morawieckiego jako platforma mająca skupiać polityków, ekspertów, samorządowców, przedsiębiorców oraz przedstawicieli organizacji społecznych związanych z szeroko rozumianym środowiskiem konserwatywno-patriotycznym.

Według deklaracji jego twórców stowarzyszenie ma być miejscem debaty, pracy nad rozwiązaniami programowymi oraz przygotowywania pomysłów dotyczących rozwoju społecznego i gospodarczego Polski. Morawiecki konsekwentnie przekonuje, że nie buduje w ten sposób konkurencji dla PiS ani fundamentów pod nowe ugrupowanie. „Rozwój Plus” ma być – zgodnie z jego narracją – przede wszystkim zapleczem eksperckim i programowym, z którego dorobku mogłoby korzystać również Prawo i Sprawiedliwość.

Reklama

Jarosław Kaczyński patrzy jednak na podobne inicjatywy znacznie bardziej sceptycznie. Problemem jest przede wszystkim ryzyko powstawania wewnętrznych frakcji i alternatywnych ośrodków wpływu. Z punktu widzenia władz partii organizacje skupione wokół konkretnych polityków mogą z czasem zacząć funkcjonować jak odrębne struktury polityczne, pogłębiając istniejące już podziały.

W tle pojawiają się również argumenty formalne. Rafał Bochenek wskazywał na możliwe problemy związane z zasadami finansowania działalności politycznej. Kierownictwo PiS chce więc przeciąć sytuację, w której członkowie partii równolegle angażują się w inicjatywy mogące prowadzić samodzielną aktywność polityczną.

Reklama

Morawiecki nie przyjmuje jednak argumentu, że jego stowarzyszenie stanowi zagrożenie dla PiS. Były premier deklaruje lojalność wobec ugrupowania i zapowiada rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim, ale równocześnie broni dalszego funkcjonowania „Rozwoju Plus”.

Najbliższe dni mogą więc przesądzić o tym, czy apel Kaczyńskiego rzeczywiście uspokoi sytuację, czy pozostanie jedynie próbą zatrzymania konfliktu, który zdążył już nabrać własnej dynamiki. Data 23 lipca staje się w tym sporze symboliczną granicą. Wtedy okaże się, kto podporządkuje się decyzji władz partii, a kto zdecyduje się postawić na swoim – nawet za cenę otwartego starcia z kierownictwem PiS.

Źródło: tysol.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości