Dziesięć dni walk, kolejne amerykańskie naloty i coraz ostrzejsze komunikaty z Teheranu i Waszyngtonu. Po eksplozjach tankowców Iran zapowiada zamknięcie cieśniny Ormuz – jednego z najważniejszych szlaków transportu ropy na świecie.
Dowództwo Centralne Stanów Zjednoczonych (CENTCOM) poinformowało, że zakończyło kolejną serię uderzeń na cele w Iranie. Operacja trwała około pięciu godzin i objęła między innymi centra dowodzenia wojskowego, bazy rakietowe oraz systemy obrony powietrznej.
To już dziesiąta z rzędu noc działań zbrojnych prowadzonych przez amerykańskie siły przeciwko irańskim celom. Mimo zawartego w połowie czerwca rozejmu konflikt ponownie przybrał na sile, a kolejne ataki pokazują, że porozumienie nie przyniosło trwałego uspokojenia sytuacji.
Jednym z najbardziej niepokojących wydarzeń ostatnich godzin są doniesienia o eksplozjach dwóch tankowców próbujących przepłynąć przez cieśninę Ormuz.
Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej poinformował, że jednostki stanęły w ogniu, a sama cieśnina pozostanie zamknięta tak długo, jak długo Stany Zjednoczone będą prowadziły działania militarne w regionie.
Waszyngton przedstawia jednak odmienny obraz sytuacji. Według CENTCOM ruch statków handlowych przez Ormuz nadal się odbywa. Amerykańskie dowództwo podkreśla, że od początku maja jego siły pomogły bezpiecznie przeprowadzić przez ten strategiczny szlak około 900 statków handlowych, które przewiozły blisko 450 milionów baryłek ropy naftowej.
Dowództwo zapowiedziało również, że Stany Zjednoczone są gotowe odpowiedzieć na wszelkie działania Iranu wymierzone w żeglugę cywilną.
Cieśnina Ormuz to jeden z najważniejszych punktów na światowej mapie energetycznej. Przed wybuchem obecnego konfliktu przepływało przez nią około 20 procent światowego eksportu ropy i gazu.
Każde zagrożenie dla swobodnej żeglugi w tym rejonie natychmiast budzi obawy o wzrost cen surowców, zakłócenia w globalnym handlu oraz dalszą destabilizację światowych rynków.
Kontrola nad cieśniną pozostaje jednym z głównych punktów spornych między Waszyngtonem a Teheranem.
W obliczu pogarszającej się sytuacji Departament Stanu wydał ostrzeżenie dla Amerykanów przebywających na Bliskim Wschodzie oraz podróżujących po świecie.
Resort zwrócił uwagę, że sytuacja bezpieczeństwa pozostaje bardzo niestabilna i może dojść do nieprzewidzianej eskalacji. Amerykanie powinni liczyć się z odwoływanymi lotami, zamykaniem przestrzeni powietrznej oraz utrudnieniami w podróżowaniu.
Waszyngton ostrzegł także, że irańskie działania odwetowe mogą być wymierzone nie tylko w region Bliskiego Wschodu. Według Departamentu Stanu zagrożone pozostają również placówki dyplomatyczne USA oraz inne obiekty związane ze Stanami Zjednoczonymi na całym świecie.
Dodatkowo napięcie podgrzała wypowiedź prezydenta Donalda Trumpa. W poniedziałek zapowiedział, że za każdym razem, gdy Iran zabije amerykańskiego żołnierza, spotka się z „wielokrotnie gorszymi konsekwencjami”.
Deklaracja padła po tym, jak w weekend na Bliskim Wschodzie zginęło co najmniej trzech amerykańskich wojskowych.
Choć jeszcze w połowie czerwca wydawało się, że obie strony są gotowe ograniczyć działania wojenne, zawarte porozumienie szybko okazało się niewystarczające. Sporne zapisy dotyczące między innymi kontroli nad cieśniną Ormuz były różnie interpretowane przez Teheran i Waszyngton.
Dziesięć dni intensywnych walk pokazuje, że konflikt ponownie wszedł w fazę otwartej konfrontacji. Coraz częściej pojawiają się również obawy, że dalsza eskalacja może wykraczać poza granice Iranu i objąć cały region Bliskiego Wschodu, wpływając jednocześnie na światowe bezpieczeństwo i gospodarkę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze