Wdzięczny byłbym Jarosławowi Kaczyńskiemu – politykowi wybitnemu oraz doświadczonemu – ale, jednocześnie, apodyktycznemu i trudnemu, by grubym kijem rozgonił szczelny kordon partyjnych pochlebców, odcinający go od głosów społeczeństwa.
[article]1072459[/article]Założę się o okrągłą sumkę, że większość nauczycieli i wykładowców języka angielskiego używa frazy „If I were a rich man”, jako sztandarowego przykładu do wytłumaczenia swoim uczniom czy słuchaczom gramatycznych meandrów drugiego okresu warunkowego. Zapewne dodają też, że warunek ma bardzo niewielką szansę, aby zaistnieć, podobnie jak fakt nagłego i potężnego wzbogacenia się przez Tewjego mleczarza. No, ale jeśli ubogi i pobożny Żyd mógł wyśpiewywać frazę „Gdybym był bogaczem”, to ja – prosty, polityczny chłopek-roztropek – pozwolę sobie pofantazjować o tym, że mam wpływ na cokolwiek mogącego wydarzyć się w polityce i w duchu zakrzyknąć z całych sił: „Gdybym był doradcą Prezesa!”, choć, jak wszyscy wiemy, nigdy nim nie zostanę. Mam jednak prawo pomarzyć i, dodatkowo, pokornie prosić mych wspaniałych Czytelników, aby surowo ocenili owe imaginacje, za co byłbym Państwu dozgonnie wdzięczny.