Polska ma kolejne olimpijskie podium na igrzyskach Mediolan–Cortina 2026. Władimir Semirunnij zdobył srebrny medal w biegu na 10 000 metrów w łyżwiarstwie szybkim, a o kolejności na podium decydowały sekundy i nerwy do samego końca rywalizacji.
Na starcie najdłuższego olimpijskiego dystansu panczenistów stanęło 12 zawodników. Semirunnij uzyskał czas 12:39,08, który długo utrzymywał go na czele, ale w końcówce lepszy okazał się Czech Metodej Jilek. Wygrał wynikiem 12:33,43 i wyprzedził reprezentanta Polski o 5,65 s, a brąz zdobył Holender Jorrit Bergsma.
23-letni Semirunnij jechał w trzeciej parze razem z Holendrem Stijnem Van De Buntem. Pierwotnie miał rywalizować bezpośrednio z Włochem Davide Ghiotto, ale zestawienie zmieniono po rezygnacji Amerykanina Caseya Dawsona, który zdecydował się skupić na biegu drużynowym. Po 25 okrążeniach Polak był liderem „na półmetku” startów, co rozpaliło nadzieje na medal, choć najgroźniejsi rywale mieli ruszyć dopiero w końcowych parach.
Srebrny występ panczenisty to drugie polskie podium na igrzyskach Mediolan–Cortina d’Ampezzo. Wcześniej Kacper Tomasiak wywalczył srebro w konkursie na normalnym obiekcie w skokach narciarskich.
Po dekoracji Semirunnij dziękował za wsparcie kibicom, trenerom i działaczom. „Dziękuję, że we mnie uwierzyli (…) Powiedziałem, że zrobię ten medal – no i zrobiłem” – mówił, podkreślając też, że mimo paszportu szczególnie poruszają go słowa: „jesteś nasz”, bo wtedy „czuję, że jestem w domu”.
Semirunnij reprezentuje Polskę od niedawna. Urodził się w Jekaterynburgu, a po wybuchu wojny w Ukrainie i wykluczeniu wielu rosyjskich oraz białoruskich sportowców z międzynarodowej rywalizacji wyemigrował do Polski, by – jak podkreślano – polityka nie zatrzymała jego kariery. Mieszka w Tomaszowie Mazowieckim i startuje w barwach Pilicy, samodzielnie ucząc się języka polskiego. W 2025 roku zdobywał już medale mistrzostw świata na dystansach, a w grudniu w Heerenveen poprawił rekord Polski na 10 000 m wynikiem 12:28,05; rekord świata należy do Davide Ghiotto i wynosi 12:25,69.
Srebrny krążek na 10 000 m dopisał się także do olimpijskiej statystyki – to 25. medal w historii startów Polski na zimowych igrzyskach, a w samym łyżwiarstwie szybkim siódmy. Emocje w polskim obozie były ogromne; prezes związku Rafał Tataruch przyznał po biegu, że „serce się zatrzymywało”, kiedy przyszło czekać na rozstrzygnięcia w ostatnich startach.
red.oprac.al
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze