Przed Sądem Okręgowym w Lublinie zakończył się proces 20-letniego Szymona C., oskarżonego o spowodowanie tragicznej katastrofy drogowej w Chełmie. W samochodzie, którym kierował, jechało łącznie dziesięciu młodych mężczyzn. Dwaj 18-latkowie znajdowali się w bagażniku i zginęli na miejscu. Prokuratura domaga się dla oskarżonego 14,5 roku więzienia oraz dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów.
Do wypadku doszło 30 marca 2025 roku w Chełmie, na ul. Ogrodowej. Według aktu oskarżenia grupa młodych ludzi wcześniej uczestniczyła w imprezie urodzinowej jednego z kolegów. Po jej zakończeniu trzeźwy uczestnik spotkania zaczął rozwozić znajomych do domów, ale później odmówił dalszego prowadzenia samochodu, którym miało podróżować łącznie dziesięć osób.
Za kierownicą toyoty usiadł Szymon C. Śledczy ustalili, że miał około dwóch promili alkoholu w organizmie. Młodzi mężczyźni jeździli ulicami Chełma między godziną 3 a 4 w nocy. Ich jazdę zarejestrował miejski monitoring, prywatne kamery oraz nagranie wykonane telefonem przez jednego z pasażerów.
Według ustaleń prokuratury oskarżony jechał z prędkością co najmniej 130 kilometrów na godzinę w terenie zabudowanym, gdzie obowiązywało ograniczenie do 50 kilometrów na godzinę. Na prostym odcinku drogi stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na chodnik, uderzył w latarnię, a następnie w betonowe ogrodzenie posesji. Samochód dachował.
Dwaj 18-latkowie, którzy znajdowali się w bagażniku, zginęli na miejscu. Pozostałe osoby trafiły do szpitala na badania. Wszyscy uczestnicy zdarzenia pochodzili z powiatu chełmskiego.
W piątek sąd zakończył przewód sądowy, a strony wygłosiły mowy końcowe. Prokurator rejonowa w Chełmie Diana Wirtel-Mroczek domaga się uznania Szymona C. za winnego spowodowania katastrofy drogowej oraz kierowania samochodem pod wpływem alkoholu.
Prokuratura wniosła o karę 14,5 roku więzienia i dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Jako okoliczności łagodzące wskazano młody wiek oskarżonego, wcześniejszą niekaralność oraz wyrażenie skruchy.
– Nie zmienia to faktu, że dwóch młodych chłopców zginęło wskutek jego działań. Oskarżony, łamiąc tyle zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym, musiał liczyć się z tym, że dojdzie do czegoś złego, a doszło do sytuacji tragicznej – mówiła prokurator.
Reklama
Obrońcy oskarżonego domagają się zmiany kwalifikacji czynu na nieumyślne spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Wnieśli także o usunięcie z opisu czynu fragmentu dotyczącego ucieczki z miejsca zdarzenia oraz o nadzwyczajne złagodzenie kary, co oznaczałoby wyrok poniżej pięciu lat więzienia.
Jeden z obrońców, mecenas Jacek Przeciechowski, przekonywał, że moralna odpowiedzialność za tragedię nie spoczywa wyłącznie na kierowcy.
– W aspekcie moralnym mamy tak naprawdę 10 osób odpowiedzialnych. Wszyscy chłopcy, którzy znaleźli się w tym samochodzie są, z mojej perspektywy, współodpowiedzialni moralnie za ten wypadek – ocenił adwokat.
Reklama
Obrona argumentowała, że pasażerowie mieli wiedzieć, w jakim stanie był Szymon C., i nikt nie zmuszał ich do wejścia do przepełnionego samochodu.
Szymon C. jeszcze raz oświadczył przed sądem, że żałuje tego, co się stało. Przeprosił także rodziny ofiar obecne na sali rozpraw. W trakcie procesu częściowo przyznał się do zarzucanych mu czynów, ale nie przyznał się do ucieczki z miejsca zdarzenia ani do umyślnego spowodowania katastrofy.
Od początku śledztwa przebywa w areszcie. Wcześniej nie był karany.
Szymon C. odpowiada za spowodowanie katastrofy drogowej ze skutkiem śmiertelnym oraz prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu. Za najpoważniejszy z zarzutów grozi do 15 lat pozbawienia wolności.
Sąd po wysłuchaniu mów końcowych ma zdecydować o winie i karze oskarżonego.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze