Reklama

Dziś Blue Monday. Co naprawdę stoi za „najbardziej depresyjnym dniem roku”

19 stycznia ma wypaść tzw. Blue Monday, czyli dzień, który od lat bywa nazywany „najbardziej depresyjnym” w całym roku. Tyle że za tym hasłem nie stoi przełomowe odkrycie nauki, a historia kampanii promocyjnej sprzed dwóch dekad. Mimo to temat wraca każdej zimy, bo wiele osób rzeczywiście odczuwa w styczniu spadek nastroju – i warto wiedzieć, skąd to się bierze oraz jak mądrze o siebie zadbać.

Skąd wziął się Blue Monday?

Koncepcja Blue Monday pojawiła się w 2004 roku w Wielkiej Brytanii. To wtedy biuro podróży poprosiło psychologa Cliffa Arnalla o wskazanie „najbardziej depresyjnego dnia roku”, co miało wesprzeć zimową kampanię zachęcającą do wyjazdów. Arnall zaproponował wzór, który uwzględniał m.in. pogodę, dystans od świąt, stan realizacji postanowień noworocznych, poziom motywacji oraz sytuację finansową po grudniowych wydatkach. W efekcie jako „najtrudniejszy” wskazywano trzeci poniedziałek stycznia – w 2026 roku przypada on 19 stycznia. 

Nauka czy chwyt, który się przyjął?

Choć termin zyskał popularność i regularnie wraca w mediach, specjaliści podkreślają, że nie ma podstaw naukowych, by wskazać jeden konkretny „najbardziej depresyjny” dzień. Sam autor koncepcji z czasem dystansował się od tego pomysłu, zwracając uwagę, że może działać jak samospełniająca się przepowiednia: jeśli ludzie słyszą, że dany dzień ma być zły, łatwiej przypisują mu gorszy nastrój. Eksperci od zdrowia psychicznego ostrzegają też, że traktowanie Blue Monday zbyt dosłownie może odciągać uwagę od realnych, długotrwałych problemów, które wymagają wsparcia. 

Reklama

Dlaczego styczeń bywa trudny?

To, że hasło jest marketingowe, nie oznacza, że zimą nastroje nie spadają. Początek roku często wiąże się z powrotem do rutyny po świętach, krótkim dniem, niedoborem światła, mniejszą dawką ruchu i gorszą pogodą. Do tego dochodzą rozczarowania związane z postanowieniami noworocznymi oraz presja finansowa po grudniowych wydatkach. W takim zestawie nietrudno o zmęczenie, rozdrażnienie czy poczucie przytłoczenia, które wiele osób odczuwa właśnie w styczniu. 

Jak „przetrwać” dzień, który żyje w nagłówkach

Blue Monday może być dobrym pretekstem, by na chwilę zwolnić i przyjrzeć się własnemu samopoczuciu. Pomaga zwykła rozmowa z bliskimi, choćby krótki spacer i odrobina aktywności fizycznej, a także drobne rzeczy, które dają poczucie komfortu: odpoczynek, ulubiony film, książka, domowy posiłek. Jeśli jednak obniżony nastrój utrzymuje się dłużej, to sygnał, by nie zostać z tym samemu i poszukać wsparcia – u zaufanej osoby albo u specjalisty. Właśnie na to zwracają uwagę osoby zajmujące się zdrowiem psychicznym: najważniejsze nie jest to, co mówi kalendarz, tylko jak czujemy się naprawdę. 

Reklama

red.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama