Rynek kredytów mieszkaniowych w Polsce wszedł w nową fazę wyraźnego ożywienia. W marcu banki i SKOK-i odnotowały skok wartości zapytań o hipoteki o 80,5 proc. rok do roku, a o kredyt mieszkaniowy wnioskowało 63,31 tys. osób. To nie tylko mocny wzrost, ale też historyczny rekord średniej kwoty wnioskowanego kredytu, która sięgnęła 506,42 tys. zł. Eksperci wskazują, że za tym ruchem stoi kilka zjawisk naraz: poprawa zdolności kredytowej, rosnące ceny mieszkań, większa aktywność kupujących i zmiany w ofercie banków.
Najmocniej wybrzmiewają dwie liczby. Po pierwsze, sama liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy była w marcu wyższa o 71,7 proc. niż rok wcześniej. Po drugie, średnia kwota finansowania przekroczyła pół miliona złotych i była najwyższa w historii pomiarów BIK. To pokazuje, że nie chodzi wyłącznie o większą liczbę chętnych, ale też o to, że Polacy składają wnioski na coraz większe sumy.
Analitycy rynku zwracają uwagę, że obecny wzrost nie bierze się z jednego źródła. Główny analityk Grupy BIK Waldemar Rogowski już przy wcześniejszych, lutowych danych wskazywał, że na popyt wpływają rosnąca zdolność kredytowa, poprawiająca się sytuacja na rynku nieruchomości oraz większe zainteresowanie refinansowaniem wcześniej zaciągniętych zobowiązań. To ważne, bo pokazuje, że obecna fala wniosków nie musi oznaczać wyłącznie nowych zakupów mieszkań, lecz również ruch ze strony osób, które porządkują wcześniejsze finansowanie.
Do tego dochodzi polityka banków. Bankier.pl zwraca uwagę, że w ostatnich tygodniach zmieniały się warunki ofert hipotecznych, a rynek żyje zarówno wzrostami kosztu części kredytów okresowo stałych, jak i walką banków o klientów. To tworzy sytuację, w której część osób chce zdążyć z decyzją, zanim warunki się pogorszą, a część wraca na rynek, bo po wcześniejszej poprawie ofert znów widzi szansę na finansowanie.
Sama średnia kwota wniosku na poziomie ponad 506 tys. zł dużo mówi o rynku mieszkań. Tak wysoki wynik jest pochodną nie tylko większych ambicji kupujących, ale przede wszystkim cen nieruchomości. Już w lutym Bankier.pl pisał o rekordach na rynku hipotek i zwracał uwagę, że poziom pół miliona złotych zaczyna być nową normą dla wielu kredytobiorców. W praktyce oznacza to, że nawet poprawa zdolności kredytowej nie zawsze przekłada się na łatwiejszy zakup mieszkania, bo rosnące ceny lokali szybko pochłaniają ten efekt.
Rynek hipotek w Polsce już wcześniej potrafił gwałtownie przyspieszać, jednak obecna dynamika wyróżnia się na tle ostatnich miesięcy. Dla porównania, jeszcze w maju 2025 roku wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe rosła o 46,4 proc. rok do roku, a liczba osób wnioskujących była wyższa o 43,1 proc. Marcowy wynik z 2026 roku jest więc wyraźnie mocniejszy i pokazuje, że ożywienie nie wyhamowało, lecz nabrało jeszcze większego tempa.
Tak wysoka liczba wniosków to dobra wiadomość dla sektora bankowego i deweloperów, ale jednocześnie sygnał, że presja popytowa na rynku mieszkaniowym nie słabnie. Gdy rośnie liczba chętnych, a równocześnie utrzymują się wysokie ceny lokali, coraz większa część rynku zaczyna działać pod presją czasu i warunków finansowych. Dlatego eksperci nie sprowadzają obecnego odbicia do prostego hasła o „tańszych kredytach”. Znacznie trafniej opisuje je połączenie kilku zjawisk: lepszej zdolności, aktywniejszych klientów, wysokich cen mieszkań i coraz większych kwot potrzebnych do sfinansowania zakupu.
Dzisiejsze dane nie przesądzają jeszcze, czy boom utrzyma się przez kolejne miesiące, ale jedno już wiadomo: marzec przyniósł jeden z najmocniejszych sygnałów powrotu rynku hipotek do bardzo wysokiej aktywności. Rekordowa średnia kwota wniosku i skok liczby wnioskujących pokazują, że kredyt mieszkaniowy znów stał się jednym z najważniejszych tematów w polskiej gospodarce i na rynku nieruchomości.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze