W centrum Łodzi doszło do nietypowej i groźnej sytuacji — koń wpadł przez lód do zamarzniętego stawu, a akcja jego ratowania wymagała zaangażowania kilkunastu strażaków. Służby podkreślają, że podobne zdarzenia zdarzają się rzadko, ale niosą ogromne ryzyko zarówno dla zwierzęcia, jak i dla osób próbujących pomóc.
Do dramatycznej sytuacji doszło w niedzielę na terenie jednego z parków w Łodzi. Zwierzę, prawdopodobnie przemieszczając się w pobliżu stawu, przeszło po pokrywie lodowej, która nie wytrzymała jego ciężaru. W efekcie koń wpadł do lodowatej wody, nie mogąc wydostać się na brzeg o własnych siłach.
Na miejsce natychmiast zadysponowano straż pożarną. Do działań ruszyło około dziesięciu ratowników ze specjalistycznym sprzętem. Strażacy ustalili, że jedynym sposobem na wydobycie zwierzęcia jest podejście po lodzie i zabezpieczenie konia linami, a następnie wyciągnięcie go wraz z pomocą siły ludzkiej i sprzętu.
Akcja była trudna i czasochłonna. Ratownicy musieli zabezpieczyć rejon tak, by nie dopuścić do rozszerzenia pęknięć w lodzie, a jednocześnie umiejętnie dotrzeć do zwierzęcia. W działaniach wykorzystywano liny, deski oraz specjalistyczne narzędzia do pracy na śliskiej nawierzchni.
Dopiero po kilku minutach intensywnej pracy udało się wyciągnąć konia na brzeg. Na szczęście, mimo przebywania w lodowatej wodzie, zwierzę nie doznało obrażeń uniemożliwiających mu dalsze funkcjonowanie. Po uwolnieniu, przy wsparciu służb weterynaryjnych, koń został ogrzany i oceniony pod kątem ogólnego stanu zdrowia.
red.
oprac.al
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Chciał się poślizgać.
Chciał się poślizgać.