Mimo zatwierdzenia biblijnego układu Drogi Krzyżowej, w Polsce dominuje tradycyjna wersja pełna ludowych wyobrażeń. Trudno przemóc przywiązanie do scen i symboli, które choć nieopisane wprost w Ewangelii, są głęboko zakorzenione w religijnej wrażliwości wiernych.
Biblijne stacje Drogi Krzyżowej opracował ks. prof. Gianfranco Ravasi, związany z Papieską Komisją Biblijną, późniejszy kardynał. Założenie było proste: oprzeć nabożeństwo wyłącznie na wydarzeniach, które są wprost opisane w Ewangeliach, i w ten sposób „ubiblijnić” przeżywanie Męki Pańskiej. Według opisywanej koncepcji ma to być propozycja dla tych, którzy szukają bardziej tekstowej, ewangelicznej narracji, bez dopowiedzeń z tradycji i pobożności ludowej.
Najbardziej widoczna różnica dotyczy początku. W klasycznej formie pierwsza stacja to „Jezus skazany na śmierć”. W wersji biblijnej nabożeństwo startuje w Ogrodzie Oliwnym od agonii Jezusa w Ogrójcu. Dalej pojawiają się sceny przesunięte lub zastąpione tak, by odpowiadały układowi wydarzeń znanych z Ewangelii: jest zdrada Judasza, proces przed Sanhedrynem, trzykrotne zaparcie się Piotra, sąd u Piłata, ukoronowanie cierniem, a potem droga na Golgotę i ukrzyżowanie.
W biblijnej wersji nie znajdziemy kilku mocno zakorzenionych w tradycyjnych nabożeństwach obrazów, takich jak Weronika ocierająca twarz Jezusa czy trzy upadki pod krzyżem. Zamiast nich wprowadzono stacje, które mają wyraźne odniesienie w tekście biblijnym, m.in. „Jezus obiecuje Raj dobremu łotrowi” oraz „Spotkanie Jezusa z Matką, stojącą pod krzyżem”. W praktyce oznacza to, że zmienia się nie tylko kolejność scen, ale też emocjonalny „język” nabożeństwa – mniej w nim elementów znanych z ludowej wyobraźni, a więcej dosłownych odniesień do ewangelicznych opisów.
Autor tekstu opublikowanego przez Stację7 zwraca uwagę, że choć biblijna wersja została zatwierdzona, w Polsce niemal powszechnie odprawia się Drogę Krzyżową w tradycyjnym układzie. W jego ocenie decyduje przywiązanie do elementów, które – choć nie są wprost zapisane w Ewangeliach – stały się częścią religijnej wrażliwości i „tożsamości” wielu wiernych. W tekście pada też sugestia, że dla części osób przejście na nowy schemat jest trudne właśnie dlatego, że brakuje w nim tych charakterystycznych scen, do których przywykli przez lata.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze