Mężczyzna trafił do szpitala po zdarzeniu w lesie w okolicach Niewistki (gmina Dydnia, powiat brzozowski). W pierwszych relacjach pojawiły się informacje o ataku wilków, ale służby są ostrożne: potwierdzają obrażenia po kontakcie ze zwierzęciem, natomiast to, jakie to było zwierzę, ma wyjaśnić postępowanie – w tym badania zabezpieczonych śladów.
Do incydentu doszło w sobotę, 7 lutego, na terenie gminy Dydnia. Według policyjnego zgłoszenia, które wpłynęło około godziny 19, mężczyzna podczas spaceru w lesie miał zostać „najprawdopodobniej zaatakowany” przez wilki. Funkcjonariusze podkreślają jednak, że na tym etapie mowa o wstępnych ustaleniach – pewne jest to, że poszkodowany doznał obrażeń wskazujących na działanie zwierzęcia.
Z relacji przytaczanych przez lokalnych rozmówców wynika, że mężczyzna wrócił do domu, a pomoc medyczna została wezwana dopiero później. Sołtys Niewistki, cytowany w medialnych doniesieniach, mówił, że poszkodowany oceniał atak na godziny 15–16 i twierdził, że był to wilk; karetka miała zostać wezwana około 18. To rozbieżność, która dziś jest jednym z elementów wyjaśnianych przez śledczych.
Mężczyzna miał pogryzione ręce i plecy. Trafił do szpitala w Brzozowie, gdzie udzielono mu pomocy. Według dostępnych informacji obrażenia nie zagrażały jego życiu – następnego dnia został wypisany do domu.
Policja prowadzi czynności wyjaśniające i – jak relacjonowano – zabezpieczyła m.in. elementy odzieży poszkodowanego. Badania (w tym DNA) mają pomóc odpowiedzieć na kluczowe pytanie: czy rzeczywiście doszło do ataku wilka, czy też innego zwierzęcia.
W przestrzeni publicznej sprawa wywołała duże emocje. Pojawiły się wpisy sugerujące atak wilków; jeden z polityków, który nagłośnił temat, później zaznaczył, że pozostawia wyjaśnienie dziennikarzom i poinformował odpowiednie instytucje.
Wątpliwości zgłaszają też przyrodnicy. Biolog z Magurskiego Parku Narodowego zwracał uwagę, że po zmroku łatwo o pomyłkę w rozpoznaniu zwierzęcia, a w praktyce odróżnienie młodych wilków od dorosłych bez odpowiedniego sprzętu może być bardzo trudne. To argument, który wzmacnia ostrożność służb w formułowaniu jednoznacznych wniosków.
Na dziś najważniejszy fakt jest jeden: doszło do zdarzenia, w wyniku którego człowiek został ranny po kontakcie ze zwierzęciem. Czy był to wilk, wataha wilków, czy inny drapieżnik – tego mają rozstrzygnąć dopiero zebrane dowody. Do czasu wyników badań i zakończenia policyjnych ustaleń, sprawa pozostaje otwarta, a mieszkańcy okolic Niewistki – jak wynika z relacji lokalnych – z niepokojem śledzą rozwój wydarzeń.
red.oprac.al
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze