Od prawie miesiąca rodzina i przyjaciele 33-letniej Anny Wilskiej nie mają żadnego kontaktu z kobietą. Polka mieszkała od kilku miesięcy na Majorce — ostatni raz odezwała się w połowie kwietnia, pisząc z konta obcego mężczyzny, że została okradziona na plaży. Od tamtej pory ślad po niej zaginął.
13 kwietnia rozmowa Anny z bratem nagle się urwała. Kobieta odezwała się dopiero cztery dni później — ale nie z własnego telefonu ani konta. Napisała przez Instagram obcego mężczyzny z Majorki do męża swojej przyjaciółki.
„Hi Kamil, Ania Wilska tutaj. Możesz proszę powiedzieć Kini, bo nie mogę do niej napisać, bo ma konto prywatne, żeby skontaktowała się z moją siostrą. Jestem w Hiszpanii i zostałam okradziona na plaży. Nie mam telefonu ani paszportu ani nic. Jakby moja siostra podała jej numer telefonu i mógłbyś mi ten tutaj wysłać, to do niej zadzwonię później, żeby się nie martwiła, bo nie mam nawet jak odpisać i wszystkie kontakty mam stracone. Dzięki wielkie!" — brzmiała treść wiadomości.
Siostra Anny, pani Karolina, tłumaczy, że 33-latka prawdopodobnie nie pamiętała innych numerów telefonów i dlatego sięgnęła po konto nieznajomego.
— Co budzi nasz niepokój, to że Ania pisała z konta na Instagramie obcego mężczyzny z Majorki — mówi „Faktowi".
Od tamtej wiadomości Anna nie dała już żadnego znaku życia. Rodzina zawiadomiła polską policję i próbowała ustalić, gdzie kobieta mogła się zatrzymać. Skontaktowali się z hostelem na Majorce, w którym według znajomego Anny miała nocować — ale nikt o takim nazwisku się tam nie pojawił.
— Ania czasem się nie odzywała, ale nigdy nie trwało to tak długo. Nigdy też nie było tak, by nie odpisywała na nasze wiadomości. Nie wiemy, gdzie jest, czy jest w niebezpieczeństwie, czy stało się coś złego — mówi pani Karolina.
Bliscy Anny skontaktowali się też z mężczyzną, z którego konta przyszła ostatnia wiadomość. Zapewnił, że nie ma już z nią kontaktu i że sam próbował jej szukać. Sprawdził też hostel, w którym rzekomo miała się zatrzymać.
— Wierzymy, że mówi prawdę, ale czy rzeczywiście tak jest, tego nikt z nas nie wie — przyznaje siostra zaginionej.
Polska policja zapewniła rodzinę, że prowadzi poszukiwania zgodnie ze swoimi procedurami.
Wszyscy, którzy wiedzą coś o losie 33-latki, proszeni są o kontakt z Komendą Powiatową Policji w Gnieźnie pod nr. tel. 47 772 12 11 lub nr. alarmowym 112.
opr. tom na podstawie fakt.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze