Koalicja Obywatelska ponownie rozważa start w wyborach parlamentarnych ze wspólnej listy ugrupowań demokratycznych. Inspiracją są wydarzenia na Węgrzech, gdzie opozycyjna formacja TISZA zdobyła większość konstytucyjną. To autorski tekst Marty Rawicz.
– „Pomysł jednej, wspólnej, szerokiej listy jest absolutnie realny. Uważam, że w ten sposób możemy mieć dwie trzecie głosów w parlamencie” – mówi w rozmowie z Gazeta.pl europoseł Dariusz Joński.
Do tej koncepcji nawiązał także premier Donald Tusk. – „Koalicja Obywatelska będzie zawsze otwarta na każdą propozycję współpracy, także w wyborach z naszymi demokratycznymi partnerami w koalicji rządowej” – podkreślił. Wcześniej wskazywał, że przykład węgierski pokazuje, iż partie powinny potrafić odłożyć ambicje, by osiągnąć wspólny cel.
Według polityków KO wspólna lista mogłaby zwiększyć szanse nie tylko na pokonanie Prawo i Sprawiedliwość, ale także na zdobycie większości pozwalającej odrzucać prezydenckie weto. – „Jak pokazują Węgry, to jest możliwe, ale nie chodzi wyłącznie o zwycięstwo nad PiS – tu chodzi o to, że możemy mieć dwie trzecie parlamentu” – przekonuje Joński.
Nie wszyscy koalicjanci podzielają jednak ten entuzjazm. Wiceszef Nowa Lewica Tomasz Trela zachowuje ostrożność. – „Każda partia polityczna musi być gotowa na samodzielny start, ale każda partia polityczna powinna też rozważać różne scenariusze” – zaznacza, przypominając doświadczenia szerokiej koalicji z 2019 roku.
Różne warianty analizują również inne środowiska. Szef klubu Centrum Mirosław Suchoń wskazuje, że rozważane są zarówno jedna lista, jak i podział na kilka bloków politycznych.
Z kolei politycy Polska 2050 oraz Polskie Stronnictwo Ludowe odrzucają pomysł wspólnego startu. – „Rząd jednej listy to rząd jednej myśli, a jedna myśl to marazm. Marazmem nigdy w życiu nie wygramy demokracji” – mówi liderka Polski 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. – „Nie zamierzamy się zapisywać do Koalicji Obywatelskiej i na pewno w najbliższych wyborach nie będziemy startować z list KO” – dodaje poseł Kamil Wnuk.
PSL również przygotowuje się do samodzielnego startu, choć – jak zaznacza szef klubu Krzysztof Paszyk – pozostaje otwarte na współpracę z innymi środowiskami.
W Koalicji Obywatelskiej dominuje przekonanie, że nawet częściowa współpraca z partnerami może zwiększyć szanse na utrzymanie władzy po kolejnych wyborach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze