Nie czerwony kubrak, nie czapka z pomponem, ale twarz biskupa z Miry – człowieka, który żył w IV wieku i zasłynął z pomocy ubogim. Dzięki nowoczesnym technikom rekonstrukcji sądowo-lekarskiej naukowcy pokazali, jak mógł wyglądać historyczny święty Mikołaj. Jego oblicze okazuje się zaskakująco bliskie temu, które znamy z wyobraźni, a jednocześnie przywraca pamięć o prawdziwym człowieku stojącym za świąteczną legendą.
Święty Mikołaj był biskupem Miry w Licji, na terenie dzisiejszej Turcji. Zmarł 6 grudnia 343 roku. W tradycji chrześcijańskiej zapisał się jako obrońca biednych i pokrzywdzonych, gotów ryzykować własne życie, gdy sprzeciwiał się decyzjom władz i cesarza. Z przekazów wynika, że rozdawał majątek ubogim, ratował ludzi z niesprawiedliwych wyroków, a jego imię szybko zaczęło być kojarzone z bezinteresowną dobrocią. Jedna z najbardziej znanych opowieści mówi o tym, jak uratował trzy siostry przed zejściem na drogę prostytucji, podrzucając ich ojcu sakiewki z posagiem. Inna legenda przypisuje mu wskrzeszenie dzieci zabitych przez rzeźnika. To wokół takich historii wyrósł późniejszy zwyczaj obdarowywania się podarunkami w grudniu.
Po śmierci Mikołaja jego relikwie stały się celem pielgrzymek. W średniowieczu część kości miała zostać wywieziona z Miry przez kupców i krzyżowców do Europy, między innymi do Bari, gdzie do dziś w bazylice spoczywają szczątki przypisywane biskupowi. To właśnie dane z badań tych relikwii pozwoliły po wielu stuleciach „zobaczyć” twarz człowieka, który zapoczątkował legendę świątecznego darczyńcy.
Rekonstrukcja oblicza świętego Mikołaja jest efektem pracy międzynarodowego zespołu badaczy i specjalistów od rekonstrukcji sądowo-lekarskiej. Podstawą były szczegółowe pomiary czaszki biskupa wykonane w latach 50. XX wieku podczas badań relikwii w Bari. Na ich bazie stworzono cyfrowy model 3D, odwzorowujący kształt kości. Następnie, korzystając ze statystycznych danych dotyczących grubości tkanek miękkich w różnych punktach twarzy, wyznaczono jej profil. Kolejny etap stanowiła tzw. deformacja anatomiczna – tomografia głowy współczesnej osoby została dopasowana tak, by odpowiadała kształtowi czaszki przypisywanej Mikołajowi.
Ostateczny efekt to połączenie danych anatomicznych i statystycznych, uzupełnionych artystyczną rekonstrukcją szczegółów – koloru skóry, rysów starzenia, zarostu czy szat inspirowanych ikonografią świętego. Powstały dwie wersje wizerunku: neutralna, w odcieniach szarości, oraz bardziej „żywa”, z brodą i biskupimi szatami.
Analiza czaszki pokazała, że święty Mikołaj miał bardzo solidnie zbudowaną czaszkę, szerszą w poziomie niż przeciętnie. Badacze opisują jego twarz jako szeroką, silną, jednocześnie łagodną – co, jak podkreślają, zaskakująco dobrze współgra z opowieściami o dobrotliwym świętym rozdającym prezenty dzieciom. Gęsty zarost dodany rekonstrukcji dopełnia obrazu mężczyzny, którego łatwo powiązać z dzisiejszym wyobrażeniem Mikołaja.
Szczegóły kości zdradziły także coś z jego zdrowia i stylu życia. Badania wskazują na poważne zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa i miednicy, typowe dla przewlekłego zapalenia stawów, które musiały powodować ból podczas chodzenia czy długiego stania. Pogrubienie niektórych kości czaszki mogło prowadzić do częstych bólów głowy. Analiza chemiczna szczątków sugeruje, że jego dieta opierała się głównie na produktach roślinnych, co pasuje do wizerunku duchownego prowadzącego raczej ascetyczny tryb życia.
Prawdziwy Mikołaj z Miry przez stulecia był czczony jako święty patron dzieci, żeglarzy, kupców czy więźniów. Z biegiem czasu jego postać zaczęła się łączyć z lokalnymi tradycjami. W krajach niderlandzkich narodził się Sinterklaas, biskup w mitrze i z pastorałem, który przybywał łodzią i rozdawał dzieciom prezenty. Gdy osadnicy z Niderlandów przenieśli się do Ameryki Północnej, przywieźli ze sobą tę postać. Tam, w XIX wieku, Sinterklaas połączył się z angielskim Ojcem Bożego Narodzenia i zaczął przekształcać się w Santa Clausa – brodatego świętego w futrzanej czapce, saniach i z workiem pełnym prezentów.
Ważną rolę odegrała tu kultura popularna: poemat „Wizyta świętego Mikołaja” z 1823 roku utrwalił obraz niskiego, krępego darczyńcy o szerokiej twarzy i pogodnym wyrazie, a późniejsze ilustracje – zwłaszcza z drugiej połowy XIX wieku – dodały mu charakterystyczny czerwony strój i renifery. Dzisiejszy Mikołaj z reklam i witryn sklepowych jest więc wynikiem wielowiekowej ewolucji, ale jego korzenie sięgają konkretnego człowieka z IV wieku.
Nowa rekonstrukcja twarzy świętego Mikołaja nie jest tylko ciekawostką na czas świąt. Przypomina, że za mitem o hojnie obdarowującym staruszku kryje się biskup, który realnie pomagał ludziom, sprzeciwiał się niesprawiedliwości i dzielił się swoim majątkiem. Pokazuje też możliwości współczesnej nauki: dzięki połączeniu archeologii, medycyny sądowej, grafiki komputerowej i nowoczesnych algorytmów można przywracać twarze postaciom sprzed wielu stuleci, nie wychodząc poza granice rzetelnych danych.
Obraz biskupa z Miry – z szeroką, silną twarzą i zmęczonymi, ale dobrotliwymi oczami – może stać się dla wielu czytelników nowym punktem odniesienia. Za wizerunkiem z kartonowych opakowań i świątecznych reklam stoi ktoś, kogo życie było na tyle poruszające, że jego imię do dziś kojarzy się z dobrocią i bezinteresownym dawaniem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze