Reklama

Rolnicy biją na alarm. Rząd milczy, Europa negocjuje

Dziś ulice wielu polskich miast wypełniły się traktorami i transparentami. Polscy rolnicy po raz kolejny wyszli protestować przeciwko planowanej umowie handlowej Unii Europejskiej z krajami Mercosur. Ich sprzeciw nie jest nowy – trwa od miesięcy. Nowe jest natomiast poczucie, że władza przestała ich słuchać. Gdy przed posiedzeniem rządu premier Donald Tusk wskazywał swoje priorytety, o proteście rolników nie wspomniał ani słowem. Najważniejszym tematem okazała się ustawa o związkach partnerskich.

W tej ciszy coraz głośniej wybrzmiewa pytanie: dlaczego rząd nie traktuje bezpieczeństwa żywnościowego jako sprawy strategicznej? Czy interesy największych graczy w Unia Europejska znów mają pierwszeństwo przed interesem państw peryferyjnych, takich jak Polska?

Kto zapłaci cenę umowy UE–Mercosur?

Planowana umowa handlowa UE z Mercosur może stać się punktem zwrotnym dla polskiego rolnictwa. Przez lata polska wieś ponosiła ogromne koszty dostosowania do unijnych regulacji: od ochrony środowiska, przez dobrostan zwierząt, po rygorystyczne normy sanitarne. Teraz ten wysiłek może zostać zniweczony jednym podpisem.

Reklama

Otwarcie rynku na produkty rolne z Ameryki Południowej oznacza zalew tańszej żywności, wytwarzanej według standardów, które w UE są zakazane. Pestycydy niedopuszczone w Europie, hormony wzrostu, brak realnych norm środowiskowych – to wszystko składa się na konkurencję, z którą polski rolnik nie ma szans wygrać. Efekt? Upadek lokalnej produkcji i uzależnienie od importu.

Zdrowie i suwerenność na szali

Problem nie dotyczy wyłącznie ekonomii. Dotyka również zdrowia konsumentów. Skoro żywność spoza UE nie podlega tym samym normom, co produkty krajowe, jak mamy mieć pewność, że to, co trafia na nasze stoły, jest bezpieczne? Paradoks polega na tym, że w przestrzeni publicznej wciąż mówi się o zdrowym odżywianiu, a jednocześnie forsuje rozwiązania, które obniżają jakość dostępnej żywności.

Reklama

Jeszcze poważniejszym zagrożeniem jest utrata suwerenności żywnościowej. Historia uczy, że państwo zdolne wyżywić własnych obywateli jest państwem bezpiecznym. Polska tę zdolność posiada – i to z nawiązką. Nasza żywność jest ceniona w Europie i poza nią. Dlaczego więc mamy rezygnować z samowystarczalności na rzecz importu, który czyni nas podatnymi na kryzysy i zerwane łańcuchy dostaw? Pandemia boleśnie pokazała, jak kruche potrafią być globalne systemy logistyczne.

Europa zyskuje, wieś traci

Eksperci nie mają wątpliwości: umowa UE–Mercosur najbardziej uderzy w sektor rolno-spożywczy krajów takich jak Polska. Najsilniejsze gospodarki – z Niemcami na czele – są gotowe poświęcić rolnictwo w zamian za dostęp do nowych rynków zbytu dla przemysłu. Cenę tej strategii zapłaci jednak prowincja, a nie metropolie.

Reklama

Rolnicy protestują więc nie tylko w swoim imieniu. Ich sprzeciw to wołanie o zachowanie bezpieczeństwa żywnościowego i elementarnej sprawiedliwości ekonomicznej.

Ostatni sprawdzian dla rządu

To być może ostatni moment, by spróbować zablokować umowę, tworząc w UE mniejszość blokującą. Pytanie brzmi: czy rząd Donalda Tuska zechce i potrafi podjąć taki wysiłek? Dotychczasowe doświadczenia – od ignorowania postulatów wsi po brutalne tłumienie protestów wiosną 2024 roku – nie napawają optymizmem.

Tymczasem sprzeciw wobec umowy UE–Mercosur nie jest marginalny. Rolnicy w całej Europie postrzegają ją jako zagrożenie dla rolnictwa, zdrowia publicznego i stabilności społecznej. A Mercosur to nie jedyny problem. Liberalizacja handlu z Ukrainą już dziś skutkuje napływem taniej żywności ze Wschodu, wobec czego rząd również nie zareagował stanowczo.

Reklama

Suwerenność żywnościowa to fundament bezpieczeństwa państwa. Jeśli władza nie jest gotowa jej bronić, musi liczyć się z ostrą oceną społeczną. Dla wielu obywateli to właśnie ta sprawa stanie się miarą realnej troski rządu o interes Polski.

Źródło: wm.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama