Według posłów PiS wicepremier Radosław Sikorski zamiast mówić o zagrożeniu ze strony Rosji, atakował prezydenta i opozycję. – Jeśli ktoś chce napluć nam w twarz, nie dajemy mu satysfakcji i wychodzimy z sali – powiedział Paweł Szrot. Sikorski zaś stwierdził, że opozycja go rozczarowała, ale nie zdziwiła.
Według posłów PiS wicepremier Radosław Sikorski zamiast mówić o zagrożeniu ze strony Rosji, atakował prezydenta i opozycję. – Jeśli ktoś chce napluć nam w twarz, nie dajemy mu satysfakcji i wychodzimy z sali – powiedział Paweł Szrot. Sikorski zaś stwierdził, że opozycja go rozczarowała, ale nie zdziwiła.
W środowym wystąpieniu w Sejmie wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski, odnosząc się do aktów dywersji na kolei, podkreślił, że obce państwo wysłało dobrze przygotowanych dywersantów, którzy „tylko cudem nie osiągnęli swojego celu”.
Targowicka paralela
– Był to akt nie tylko dywersji, jak poprzednio, lecz akt terroru państwowego, gdyż jasną intencją było spowodowanie ofiar w ludziach. Spotka się to z naszą odpowiedzią, nie tylko dyplomatyczną, o czym będziemy informować w najbliższych dniach – powiedział szef dyplomacji.
W dalszej części wypowiedzi Sikorski skrytykował m.in. słowa prezydenta Karola Nawrockiego o oddawaniu przez polskich polityków „po kawałku polskiej wolności, niepodległości i suwerenności obcym instytucjom, trybunałom, agendom Unii Europejskiej”. Dodał, że „nie były to tylko słowa, bo dzień później prezydent odmówił awansowania 46 sędziów „za to, że śmieli powoływać się na prawo Unii Europejskiej”.
Po tych słowach większość polityków PiS opuściła salę obrad.
Paweł Szrot, poseł PiS, b. szef gabinetu Andrzeja Dudy, powiedział PAP, że chciał wysłuchać wystąpienia Sikorskiego w nadziei, że będzie ono dotyczyć zagrożenia terrorem rosyjskim w Polsce, jednak po pierwszych kilku zdaniach opuścił salę. – Minister Sikorski nie krytykował Rosji, tylko prezydenta i PiS, więc stwierdziłem, że to nie ma żadnego sensu. Wystąpienie wyglądało, jakby było pisane na wspólnym spotkaniu Sikorskiego i Romana Giertycha – powiedział Szrot.
– Jeśli ktoś usiłuje nieudolnie napluć nam w twarz, nie dajemy mu satysfakcji i wychodzimy z sali – dodał.
Inny poseł PiS, Łukasz Schreiber, także stwierdził, że chciał posłuchać wystąpienia, ale „od początku miało ono na celu tylko i wyłącznie atak na prezydenta, Marsz Niepodległości i jakieś idiotyczne, historyczne paralele związane z Targowicą”.
Jak ocenił, takie wystąpienie nie przystoi ani wicepremierowi, ani szefowi polskiej dyplomacji, „pokazuje natomiast lekceważące podejście rządu do kolejnego kryzysu”.
Zbigniew Kuźmiuk (PiS) zaś powiedział, że nie bardzo wie, po co wicepremier Sikorski wystąpił w Sejmie, skoro niczego nie wyjaśnił. – Jak rozumiem z badań rządzących wychodzi, że trzeba atakować prezydenta i opozycję i w ten sposób prowadzić politykę.
Pytany, czy powinna nastąpić teraz odpowiedź ze strony prezydenta, odparł, że jego zdaniem Karol Nawrocki zignoruje wystąpienie Sikorskiego, bo „tego rodzaju minister nie reprezentuje polskich interesów”.
Andrzej Śliwka (PiS) dodał, że prezydent i jego kancelaria mają wiele bardzo ważnych zadań i „są skupieni na pracy, a nie na małostkowych i aroganckich zaczepkach ministra Sikorskiego”. – Są skupieni na kierowaniu realnej polityki zagranicznej, polityki bezpieczeństwa. Zresztą widzimy to w ostatnich miesiącach, że jedynym ciałem, jedynym organem wykonawczym w Polsce, który jest szanowany na arenie międzynarodowej, jest prezydent RP - powiedział Śliwka.
Stwierdził też, że Sikorski miał mówić o sprawach ważnych dla Polski, „tymczasem wyłącznie atakował środowiska prawicowe, głównie prezydenta Nawrockiego”. – Minister Sikorski po raz kolejny pokazuje, że ma problem z ego. To jest smutne, że w tak trudnych czasach szefem polskiej dyplomacji jest niedojrzały emocjonalnie, arogancki cynik. Oczekiwałbym od premiera Tuska, że przywoła do porządku swojego podwładnego, ponieważ nie godzi się, żeby minister spraw zagranicznych w takiej formule, z takimi słowami wypowiadał się wobec głowy państwa – powiedział Śliwka.
Wicepremier Sikorski, pytany później podczas konferencji w Sejmie o opuszczenie przez polityków PiS sali obrad, stwierdził: „nic nowego”. – Premier już wczoraj prosił o powagę, gdy się mówi o sprawach bezpieczeństwa Polski. Dzisiejsza opozycja rozczarowała, ale nie zdziwiła – powiedział szef MSZ.
We wtorek premier Donald Tusk poinformował Sejm o ustaleniach służb ws. aktów dywersji na trasie kolejowej Warszawa-Dorohusk. Przekazał, że zostały dokonane przez dwóch Ukraińców współpracujących z rosyjskimi służbami, którzy tuż po próbie zamachu opuścili teren Polski przez przejście graniczne w Terespolu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze