W gminie Płośnica w miejscowości Zalesie odkryto dramatyczną sytuację – 40 padłych sztuk bydła oraz 28 żywych zwierząt zabezpieczonych przez służby. Weterynarze i policja wskazują na zaniedbania i złe warunki hodowli, lecz nie wykryto choroby zakaźnej. Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie możliwych naruszeń przepisów o opiece nad zwierzętami.
Sprawa wyszła na jaw w jednym z gospodarstw na terenie gminy Płośnica, w miejscowości Zalesie, w powiecie działdowskim. Według ustaleń służb na posesji ujawniono 40 padłych sztuk bydła. Równocześnie zabezpieczono 28 żywych zwierząt, które zostały przewiezione do innych gospodarstw.
Wstępne ustalenia prowadzone na miejscu przez weterynarzy i policjantów wskazują, że najbardziej prawdopodobną przyczyną śmierci zwierząt były zaniedbania oraz złe warunki, w jakich przebywało bydło. Na tym etapie nie ma informacji, by przyczyną padnięcia stada była choroba zakaźna. Służby koncentrują się na odtworzeniu warunków panujących w gospodarstwie i odpowiedzialności właściciela.

Do sprawy weszła prokuratura. Z medialnych ustaleń wynika, że śledczy badają okoliczności śmierci zwierząt i sprawdzają, czy doszło do naruszenia przepisów dotyczących opieki nad zwierzętami. Wiadomo też, że chodzi o 51-letniego właściciela gospodarstwa, którego nie udało się dotąd przesłuchać z uwagi na jego stan zdrowia.
Ujawnienie tak dużej liczby padłych zwierząt wywołało poruszenie w regionie, bo skala zdarzenia jest wyjątkowo duża. Dla służb kluczowe będzie teraz ustalenie, od kiedy zwierzęta przebywały w niewłaściwych warunkach, czy wcześniej docierały jakiekolwiek sygnały o problemach w gospodarstwie i czy możliwe było wcześniejsze zapobieżenie tej sytuacji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze