To ma być jedna z tych misji, które zapisują się w historii astronautyki na długo przed lądowaniem. Artemis II wystartowała jako pierwsza od ponad pół wieku załogowa wyprawa wokół Księżyca. Czteroosobowa załoga nie wyląduje na jego powierzchni, ale przeleci za niewidoczną z Ziemi stroną globu i sprawdzi systemy, od których zależą kolejne etapy amerykańskiego programu księżycowego.
NASA potwierdza, że Artemis II to pierwsza załogowa misja programu Artemis i jednocześnie pierwsza od ponad 50 lat wyprawa ludzi wokół Księżyca. W kapsule Orion lecą Reid Wiseman, Victor Glover, Christina Koch oraz Jeremy Hansen z Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej. Start odbył się 1 kwietnia, a planowana długość misji to około 10 dni.
To nie jest jeszcze lot z lądowaniem, ale jego znaczenia trudno nie docenić. NASA podkreśla, że celem misji jest przetestowanie w warunkach rzeczywistego lotu załogowego systemów podtrzymywania życia, działania kapsuły Orion i rakiety SLS oraz procedur potrzebnych przed kolejnymi wyprawami na Księżyc i dalej, w stronę Marsa.
Najbardziej elektryzuje sam profil lotu. Z materiałów NASA wynika, że załoga przeleci obok dalszej strony Księżyca, czyli tej, której nie da się zobaczyć z powierzchni Ziemi. Agencja opisuje, że Orion znajdzie się tysiące mil za tą półkulą, a astronauci zobaczą jednocześnie Księżyc z bliska i Ziemię w ogromnym oddaleniu. To właśnie ten moment sprawia, że misja budzi tak duże emocje także poza środowiskiem naukowym.
Po raz pierwszy od dziesięcioleci ludzie polecą tak daleko od Ziemi i zobaczą obszar Księżyca, który dla obserwatorów z naszej planety pozostaje niewidoczny. To określenie bywa potocznie nazywane „ciemną stroną”, choć w rzeczywistości chodzi o dalszą stronę Księżyca, która otrzymuje światło słoneczne tak samo jak strona zwrócona ku Ziemi. To doprecyzowanie wynika z wiedzy astronomicznej i jest zgodne z opisem trajektorii publikowanym przez NASA.
Artemis II ma charakter testowy, lecz od jej powodzenia zależy bardzo wiele. To właśnie ten lot ma pokazać, czy system zaprojektowany do załogowych wypraw dalekiego zasięgu działa zgodnie z oczekiwaniami. NASA traktuje go jako pomost między bezzałogową misją Artemis I z 2022 roku a przyszłymi lotami, w których ma dojść już do powrotu człowieka na powierzchnię Księżyca.
Agencja wprost zaznacza, że chodzi nie tylko o prestiż, ale o praktyczne przygotowanie do „trwałej obecności” ludzi w rejonie Księżyca. W tym sensie Artemis II jest czymś więcej niż pokazowym przelotem. To generalna próba całego programu, od którego zależą następne decyzje technologiczne i operacyjne.
Załoga tej misji także ma wymiar symboliczny. Victor Glover będzie pierwszym czarnoskórym astronautą, który poleci w taką podróż wokół Księżyca, Christina Koch pierwszą kobietą, a Jeremy Hansen pierwszym Kanadyjczykiem uczestniczącym w księżycowej wyprawie programu Artemis. Dowódcą misji jest Reid Wiseman. Dobór tej czwórki NASA ogłosiła już wcześniej, a teraz ich lot stał się faktem.
Choć Artemis II nie zakończy się lądowaniem, jej miejsce w całym programie jest kluczowe. Sukces tej wyprawy ma otworzyć drogę do kolejnych misji, w tym do Artemis III, która według planów ma przywrócić ludzi na powierzchnię Księżyca. Dlatego właśnie obecny lot jest obserwowany nie tylko jako spektakularne wydarzenie medialne, ale jako moment, który pokaże, czy ambitny plan powrotu człowieka w głęboki kosmos rzeczywiście nabiera realnego kształtu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze