Danusia była spokojną mężatką i mamą czwórki dzieci. To miał być dla niej zwyczajny dzień, ale do domu już nie wróciła. Wyszła tylko za budynek szkoły, by wyrzucić śmieci, a kilkadziesiąt minut później już nie żyła.
Rybnik, 2 marca 2000 roku. Danuta Matusik pracuje w szkole zawodowej i jest to dzień jak każdy inny. Wieczorem – około 19:25 – wychodzi z budynku, by wyrzucić śmieci do kontenerów znajdujących się na terenie szkoły.
Kiedy nie wraca, koleżanki z pracy zaczynają się o nią martwić. Bezskutecznie jej szukają.
Nie mogąc jej znaleźć, proszą o pomoc woźną i jej męża. Wreszcie poszukiwania przynoszą skutek – niestety nie taki jakiego wszyscy się spodziewali.
Zamiast odnaleźć Danutę całą i zdrową, odnajdują jej ciało, leżące przy kontenerach na śmieci.
Lekarz stwierdzający zgon był pewien – do śmierci doszło z udziałem osób trzecich.
Sekcja zwłok pozwoliła ustalić, że kobiecie zadano liczne ciosy ostrym narzędziem. Przyczyną śmierci było wykrwawienie i uszkodzenie narządów wewnętrznych.
Przesłuchano świadków, zbadano zabezpieczone ślady, wytypowano nawet osoby mogące mieć związek z tym, co się stało. Nikt jednak nie usłyszał zarzutów.

Od śmierci Danuty Matusik minęło już prawie 26 lat, a nadal nie udało się ustalić ani motywu, ani sprawcy zabójstwa.
– Dziś dysponujemy narzędziami i możliwościami, których nie było w 2000 roku, dlatego ponownie analizujemy każdy szczegół tej sprawy. Wierzymy, że prawda jest w zasięgu wzroku – mówi oficer operacyjny z policyjnego Archiwum X, które zajmuje się sprawami od lat nierozwiązanymi.
Osoby posiadające wiedzę na temat tego zdarzenia proszone są o kontakt pod numerem telefonu +48 509 985 025 lub mailowo [email protected]. Informacje można przekazywać anonimowo.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze