Według raportu WHO i ONZ niemal co trzecia kobieta na świecie doświadczyła w ciągu życia przemocy ze strony partnera. Wiele z nich tkwi w toksycznej relacji ze strachu i z poczucia wstydu. — Kluczem jest edukacja i świadomość, przerwanie milczenia i otwieranie oczu na przemoc — mówi Emilia Sikorska, prezeska stowarzyszenia Kobieta w Kryzysie, która sama doświadczyła przemocy ze strony byłego męża i teraz pomaga innym kobietom wydostać się z przemocowych związków.
— Przemoc może dotknąć każdą kobietę — bez względu na status społeczny, wiek i wykształcenie?
— Zdecydowanie tak. To jeden z najtrudniejszych do zwalczenia mitów, że przemoc domowa występuje tylko w tzw. dysfunkcyjnych rodzinach czy środowiskach poddanych marginalizacji. Statystyki i doświadczenia organizacji pomocowych jasno pokazują, że przemoc to problem obecny we wszystkich grupach społecznych.
Status materialny również nie ma znaczenia w przypadku przemocy domowej. Pieniądze bywają narzędziem przemocy ekonomicznej lub służą do tego, aby kobieta stała się zależna od mężczyzny w myśl stwierdzenia „Beze mnie sobie nie poradzisz”. Jeśli chodzi o wykształcenie, to wysoki intelekt sprawcy często sprawia, że przemoc jest bardziej wyrafinowana (psychiczna, manipulacyjna), a osoba, która tej przemocy doświadcza, ze względu na piastowane stanowisko wstydzi się ujawnienia prawdy. Pod opieką stowarzyszenia znajdują się osoby, które reprezentują różne zawody: od sprzedawczyń po lekarzy, prawników czy psychologów. To pokazuje, że przemoc może dotknąć każdego.
— Osoby dotknięte przemocą ze strony najbliższej osoby często zmagają się nie tylko z problemami zdrowotnymi, ale również z zaburzeniami psychicznymi, przewlekłym stresem, depresją czy też zaburzeniami lękowymi.
— Pod opieką stowarzyszenia jest większość kobiet, które mają stwierdzone PTSD — zespół stresu pourazowego. Niestety skutki tkwienia w takiej relacji są ogromne i często trwające przez wiele lat.
— Ale jest też przemoc, która nie zostawia śladów na ciele...
— Z moich obserwacji, a także własnego doświadczenia wynika, że właśnie przemoc psychiczna, emocjonalna pozostawia ślady w psychice na wiele lat. To, że nie widać siniaków, nie oznacza, że nie ma rany. Przemoc niefizyczna to systematyczne niszczenie drugiego człowieka, które często odbywa się w białych rękawiczkach lub pod przykrywką troski. Przemoc psychiczna polega na poniżaniu, wyzywaniu, kontrolowaniu, szantażu emocjonalnym czy izolowaniu ofiary od rodziny i przyjaciół. Przemoc ekonomiczna także nie zostawia śladów na ciele, natomiast w psychice bardzo duże… Kobiety często w przypadku przemocy ekonomicznej mają wydzielane pieniądze na każdy dzień na podstawowe zakupy i są rozliczane z każdego paragonu. Przemocą ekonomiczną jest także zabranianie podjęcia pracy zawodowej pod pozorem opieki nad domem, zaciąganie kredytów na nazwisko partnerki bez jej pełnej zgody czy odbieranie zarobionych przez kobietę pieniędzy, a także niszczenie wspólnego mienia.
Bardzo często spotykaną formą przemocy jest również cyberprzemoc. W dobie cyfryzacji przemoc przeniosła się do sieci. Śledzenie lokalizacji przez GPS, włamania na konta społecznościowe, czytanie prywatnych wiadomości czy nękanie telefonami to formy kontroli, które wywołują u ofiary poczucie matni i braku prywatności — nie tylko w trakcie trwania związku, ale też po jego zakończeniu. Pod pretekstem troski o dzieci kobiety nie mogą uzyskać spokoju.
— Przemoc to często temat tabu. Kobiety boją się i wstydzą przyznać, że osoba im najbliższa je krzywdzi.
— Tak, wstyd jest jednym z głównych powodów, dla których osoby doświadczające przemocy milczą. Kolejnym jest strach, zarówno przed oprawcą, jak i przed tym, czy i jak sobie poradzą. A prawda jest taka, że uwalniając się z takiego związku, kobieta radzi sobie znacznie lepiej!
— Czy dziecko, które nie jest bezpośrednią ofiarą, jednak jest świadkiem przemocy, przeżywa traumę, która kształtuje jego emocje, zdrowie i relacje na całe lata?
— Zgodnie z najnowszą ustawą świadek przemocy to jednocześnie ofiara przemocy. Niestety takie są fakty. Jeżeli dziecko jest świadkiem przemocy jednego z rodziców w stosunku do drugiego, to pozostawia to w nim ogromne rany w psychice, które w dorosłym życiu mogą skutkować między innymi podobnymi wzorcami. Zwykle takie dzieci mają problemy z koncentracją, zaburzenia snu i wiele innych trudności. Bardzo ważne jest, aby takie dziecko znalazło się pod opieką psychologa czy psychoterapeuty.
— Kiedy powinno się powiedzieć: „dość”. Czy to moment, kiedy po raz pierwszy słyszymy wyzwiska, czy może to moment, kiedy mężczyzna po raz pierwszy uderzy?
— Jeżeli partner posuwa się na początku związku do wyzwisk, to co będzie za kolejnych pięć lat? Często myślimy: „A, miał zły dzień” czy „Był pijany”. Łudzimy się, że coś się zmieni. Zwykle, jeżeli się zmienia, to tylko na gorsze. Przemoc ma to do siebie, że eskaluje. To tylko kwestia czasu. Odpowiadając konkretnie na pytanie, to tak — wyzwiska i wulgaryzmy w stosunku do naszej osoby to powód do zakończenia takiej relacji, aby nie dopuścić do eskalacji.
— Jak zakończyć przemocową relację?
— Jest to proces, niestety niełatwy. Wpływa na to wiele czynników. Wsparcie psychologa jest kluczowym elementem, dzięki któremu łatwiej takiej osobie się uwolnić. Często niezbędna jest również farmakologia, wsparcie lekarza psychiatry. Zachęcam osoby, które doświadczają przemocy, do skorzystania ze wsparcia organizacji pozarządowych, jak na przykład stowarzyszenia Kobieta w Kryzysie. Można tam uzyskać kompleksową bezpłatną pomoc wielu specjalistów.
— Co najczęściej powstrzymuje kobietę przed szukaniem pomocy?
— Bez wątpienia brak środków finansowych. Jeżeli kobieta jest rozliczana z każdego grosza, to od razu jest w głowie myśl: „Skąd ja wezmę pieniądze na psychologa?”. Dlatego warto szukać pomocy w miejscach, gdzie można uzyskać ją bezpłatnie.
— Szacuje się, że w Polsce w ciągu roku nawet milion kobiet doświadcza przemocy fizycznej czy psychicznej ze strony swojego partnera. Policyjne statystyki tego nie wykazują. Dlaczego kobiety nie zgłaszają tego, że partner je krzywdzi? Czy nie mają wystarczającego wsparcia ze strony instytucji, na przykład właśnie policji?
— Faktycznie, to, co mówią statystyki, to jedno, a to, jaka jest rzeczywistość, to drugie. Kobiety z lęku przed oprawcą i z obawy, że nie otrzymają wystarczającej pomocy, po tę pomoc się nie zgłaszają. Dlatego tak ważne jest wsparcie z zewnątrz osób, które krok po roku przeprowadzą taką osobę.
— Odejście od partnera oznacza koniec koszmaru?
— Niestety nie zawsze. Większość kobiet, które w związku doświadczały przemocy, po jego zakończeniu doświadczają przemocy poseparacyjnej. Polega ona na ciągłym kontrolowaniu byłej partnerki pod pretekstem dzieci: nagminnym składaniem wniosków do sądów z oskarżeniami o zaniedbywanie dzieci czy roszczeniami związanymi z dziećmi.
— Czy system pomocy dla ofiar przemocy w Polsce nie działa tak, jak powinien?
— Narzędzia, jakie mamy w polskim prawie, a odnoszące się do osób, które doświadczają przemocy, są bardzo dobre. Nie zawsze jednak są stosowane tak, jak powinny być, lub nie są stosowane w ogóle. Taka niestety jest rzeczywistość wielu podopiecznych stowarzyszenia.
— Wydaje mi się, że społeczeństwo nie zdaje sobie sprawy ze skali problemu przemocy domowej. Nie pojmujemy, dlaczego kobieta trwa w przemocowym związku, zamiast się od niego uwolnić. Często stygmatyzujemy ofiary i łączymy przemoc domową z innymi patologiami. Czy jest sposób na to, by to społeczne postrzeganie przemocy domowej zmienić?
— Nie mamy wpływu na to, jak inni będą odbierać takie sytuacje, możemy jednak uświadamiać, edukować właśnie w tym zakresie. Edukowanie społeczeństwa na temat przemocy oraz tego, na ile wyzwolenie się z takiego związku jest trudne i czym to jest spowodowane, jest niezwykle ważne, aby zapobiec stygmatyzacji i brakowi zrozumienia tych osób.
— Dlaczego zainteresowała się pani tym trudnym tematem?
— Byłam taką osobą. Doświadczałam przemocy ze strony byłego męża. Po latach terapii i procesach karnych o znęcanie się, silniejsza, postanowiłam pomagać tym, którzy są na początku tej drogi. Wiem, jak ciężko jest wydostać się z takiego związku, i wiem, co robić, aby przez tę drogę przejść lżej.
— Działa pani w stowarzyszeniu Kobieta w Kryzysie. Pomagacie kobietom, wspieracie je i pokazujecie, jak zbudować życie od nowa. Najważniejsze, że nie muszą przechodzić przez to same..
— Tak, jestem prezesem stowarzyszenia Kobieta w Kryzysie i jego pomysłodawczynią. Dzięki naszemu wsparciu kobiety znacznie szybciej zakańczają przemocowe związki, stają na nogi, zaczynają po prostu żyć. Zebrałam zespół specjalistów działających z poczucia misji i potrzeby serca.
— Co chciałaby pani powiedzieć kobietom, które tkwią w przemocowych związkach?
— Jedyną osobą, jaka w tej sytuacji może cokolwiek zmienić, jesteś ty sama. Czy będzie łatwo? Tego obiecać nie mogę. Zapewniam jednak, że będzie WARTO! Napisz do nas wiadomość i przejdziemy przez to razem!
Joanna Karzyńska
Emilia Sikorska jest prezeską stowarzyszenia Kobieta w Kryzysie, działającego na terenie całej Polski. Od lat wspiera kobiety doświadczające przemocy. Przyznaje, że bardzo chciałaby poszerzyć wiedzę i edukować kobiety z Mazur. To one z racji tego, że tu się wychowywała, są jej bardzo bliskie.
Ma 40 lat. Pochodzi ze Szczytna, a dokładniej z Kamionka. Obecnie mieszka w Warszawie. Wyjechała do stolicy za chlebem 20 lat temu. Prywatnie mama dwójki cudownych dzieci. Ukończyła studia wyższe licencjackie na kierunku bezpieczeństwo wewnętrzne, specjalność bezpieczeństwo publiczne. Pracuje w służbach mundurowych. Jej pasją poza działaniami społecznymi, które są także jej misją, są podróże bliskie i dalekie. Uwielbia śpiewać i czytać książki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze