Reklama

Amerykańskie "nie" wobec SAFE

Waszyngton nie kryje zaniepokojenia planami Unii Europejskiej dotyczącymi rynku zbrojeniowego. Jak czytamy w „Fakcie”, amerykańscy dyplomaci ostrzegają, że nowe mechanizmy mogą osłabić współpracę transatlantycką i uderzyć w gotowość NATO.

Ambasadorowie USA zabierają głos

Jak czytamy w „Fakcie”, ambasadorowie Stanów Zjednoczonych przy UE i NATO – Andrew Puzder oraz Matthew Whitaker – w komentarzu dla serwisu Politico skrytykowali unijny mechanizm SAFE (Security Action for Europe) oraz program EDIDP.

Ich zdaniem ograniczanie dostępu amerykańskich firm do europejskich przetargów obronnych może przynieść odwrotny skutek od zamierzonego. „Tworzenie barier dla amerykańskiego przemysłu obronnego spowolni europejskie wysiłki na rzecz dozbrojenia i podważy interoperacyjność NATO” – ostrzegają dyplomaci.

Reklama

Spór o pieniądze i kontrolę

Waszyngton podkreśla, że choć docenia rosnące wydatki obronne państw europejskich – zwłaszcza deklarację zwiększenia nakładów do 5 proc. PKB – to w praktyce to USA wciąż ponoszą znaczną część kosztów bezpieczeństwa kontynentu.

Amerykanie wskazują, że ich przemysł dostarcza kluczowe uzbrojenie, w tym systemy obrony powietrznej, pociski przechwytujące czy wyposażenie dla samolotów F-16. W czasie wojny w Ukrainie linie produkcyjne w USA pracują na pełnych obrotach, by zapewnić wsparcie zarówno Kijowowi, jak i sojusznikom z NATO.

Reklama

Zastrzeżenia budzą zwłaszcza zapisy, które nakładają 35-procentowy limit udziału amerykańskiego przemysłu w projektach oraz wymagają pełnej kontroli UE nad projektowaniem i modyfikacją systemów. Według ambasadorów może to zagrozić prawom własności intelektualnej i utrudnić wspólne przedsięwzięcia.


„Preferencja europejska” pod lupą

Szczególne obawy budzi plan wprowadzenia do unijnej dyrektywy zamówień obronnych tzw. „preferencji europejskiej” od 2026 r. Amerykańscy dyplomaci przekonują, że państwa członkowskie powinny mieć swobodę wyboru dostawców, bez dodatkowych ograniczeń narzucanych przez Brukselę.

Reklama

W podobnym tonie wypowiadają się na temat proponowanej przez Komisję Europejską pożyczki dla Ukrainy. Ich zdaniem, jeśli celem jest szybkie wzmocnienie obrony przeciw Rosji, Kijów powinien móc kupować sprzęt tam, gdzie jest on dostępny najszybciej.


NATO w tle

Stany Zjednoczone przypominają, że od dekad transatlantycki przemysł obronny działa w oparciu o wspólne łańcuchy dostaw i umowy o wzajemnych zamówieniach. Współpraca – argumentują – przynosiła korzyści obu stronom, tworząc miejsca pracy i wzmacniając potencjał obronny NATO.

Reklama

Jak czytamy w „Fakcie”, Amerykanie stawiają sprawę jasno: Europa może postawić na protekcjonizm i zamknięcie rynku albo na otwartość i konkurencję. Ich zdaniem tylko to drugie rozwiązanie zagwarantuje skuteczne dozbrajanie i utrzymanie gotowości Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Stawka – podkreślają – jest wysoka, bo chodzi nie tylko o miliardy euro, ale o przyszłość bezpieczeństwa po obu stronach Atlantyku.

Źródło: Politico / Fakt
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Wiarus - niezalogowany 2026-02-23 08:50:56

    No i wyszło szydło z worka... Wylazło komu zależy na tym aby wojny trwały czyli kto na tym zarabia grubą kasę. Tu nie ma sentymentów a Tramp niech nie marudzi o pokojowej nagrodzie Nobla. USA mają zarabiać i nie chcą się zyskiem dzielić z nikim

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama