Takiej fali upałów nie było od kilkudziesięciu lat. Do Polski płynie zwrotnikowe powietrze i wydaje się, że słupki rtęci nie mają granic.
Już wczoraj na zachodzie Polski temperatura przekroczyła 30 stopni, dziś będzie jeszcze cieplej.
Synoptyk z IMGW Małgorzata Tomczyk ostrzega, że czeka nas upalna sobota i niedziela. Do 34 na Dolnym Śląsku i Wielkopolsce, w centrum 30-32 stopnie, w niedzielę na Suwalszczyźnie 30 stopni, w centrum 34, a najcieplej 36 na Dolnym Śląsku.
Trudne do zniesienia także będą noce - wyjaśnia Małgorzata Tomczuk. Na zachodzie nad ranem 20-22 stopnie, z niedzieli na poniedziałek w całym kraju od 18 do 22 stopni.
W poniedziałek w dzień ponownie upalnie 35-36 stopni.
Rekordy ciepła w Polsce zanotowano w 1921 roku w Prószkowie w województwie opolskim, gdzie termometr pokazał 40,2 stopnia Celsjusza. Ale powyżej 39 stopni w cieniu było także w w 1994 roku w Słubicach. W ubiegłym roku w Zamościu w sierpniu odnotowano temperaturę 36,7 stopnia.