Ceny paliw w Polsce ponownie rosną, choć ropa dostarczana do krajowych rafinerii nie musi przepływać przez zablokowaną cieśninę Ormuz. Eksperci podkreślają, że rynek surowców ma charakter globalny, a ograniczenie jednego z najważniejszych szlaków transportowych natychmiast wpływa na notowania ropy, ceny hurtowe i rachunki kierowców. Diesel może wkrótce zbliżyć się do poziomu 8 zł za litr.
W ostatnim tygodniu benzyna podrożała średnio o 24–27 groszy na litrze. Jeszcze większy wzrost dotyczył oleju napędowego, którego cena zwiększyła się o około 33 grosze. Średnie stawki na polskich stacjach przekroczyły już 7 zł za litr.
Analitycy rynku paliw przewidują, że podwyżki mogą być kontynuowane. W najbliższych dniach cena benzyny Pb95 może kształtować się w granicach 7,09–7,30 zł za litr, natomiast olej napędowy może kosztować od około 7,50 zł do nawet 7,90 zł. Benzyna Pb98 może przekroczyć poziom 8 zł.
Cieśnina Ormuz łączy Zatokę Perską z Zatoką Omańską i Morzem Arabskim. To jeden z najważniejszych punktów światowego handlu surowcami energetycznymi. W 2025 roku transportowano przez nią średnio około 20 mln baryłek ropy i produktów naftowych dziennie, czyli około jednej czwartej ropy przewożonej drogą morską na świecie.
Szlak ma również ogromne znaczenie dla rynku gazu. Przez cieśninę przechodzi niemal cały eksport skroplonego gazu ziemnego z Kataru i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Łącznie odpowiada on za blisko jedną piątą światowego handlu LNG.
Polska nie sprowadza ropy bezpośrednio trasą przez cieśninę Ormuz. Około połowy dostaw pochodzi z Arabii Saudyjskiej, a ważnym kierunkiem pozostaje również Norwegia. Surowiec trafia do kraju także między innymi ze Stanów Zjednoczonych i Gujany.
Część saudyjskiej ropy przeznaczonej dla Polski jest transportowana z portów nad Morzem Czerwonym, dzięki czemu omija cieśninę Ormuz. Nie chroni to jednak polskich kierowców przed wzrostem cen.
Ceny surowca nie są ustalane wyłącznie na podstawie kosztów konkretnej dostawy do danego państwa. Kształtuje je sytuacja na całym światowym rynku. Ograniczenie eksportu z Zatoki Perskiej zmniejsza dostępną podaż i zwiększa konkurencję między odbiorcami.
– Ceny ropy są kształtowane przez ogólnoświatowy rynek – podkreśliła ekspertka do spraw bezpieczeństwa energetycznego Agata Łoskot-Strachota.
Jeżeli na rynku brakuje części surowca, odbiorcy szukają innych dostawców i oferują wyższe ceny. Drożeje wówczas również ropa wydobywana w regionach niezwiązanych bezpośrednio z konfliktem. Wzrost notowań surowca przekłada się na ceny produktów rafineryjnych, transportu oraz paliw sprzedawanych na stacjach.
Europa nadal ma możliwość pozyskania potrzebnych dostaw, ale musi konkurować o nie z innymi odbiorcami. Oznacza to wyższe koszty zakupu, które ostatecznie mogą zostać przeniesione na kierowców i przedsiębiorców.
Pod koniec marca rząd uruchomił pakiet „Ceny Paliwa Niżej”. Program był odpowiedzią na gwałtowny wzrost cen wywołany wojną na Bliskim Wschodzie. Obejmował obniżenie VAT na paliwa z 23 do 8 proc., zmniejszenie akcyzy oraz ustalanie maksymalnych cen detalicznych.
Program obowiązywał do 30 czerwca. Po jego zakończeniu przywrócono pełną stawkę VAT, a ceny przestały być ograniczane odgórnie. Już na początku lipca paliwa podrożały o blisko 90 groszy na litrze, na co złożyły się zmiany podatkowe oraz sytuacja na rynku surowców.
Rząd nie zapowiada obecnie ponownego uruchomienia mechanizmu. Premier Donald Tusk, pytany o możliwość powrotu programu, stwierdził, że „wytrzymałość budżetu ma swoje granice”.
Sytuację może dodatkowo pogorszyć ewentualne ograniczenie żeglugi przez cieśninę Bab al-Mandab, położoną między Jemenem a Dżibuti i Erytreą. Jest ona południową bramą prowadzącą na Morze Czerwone, a dalej w kierunku Kanału Sueskiego i Europy.
Przez Bab al-Mandab transportowane są miliony baryłek ropy i produktów naftowych dziennie. Szlak jest wykorzystywany także przez tankowce przewożące część saudyjskiego surowca z portów nad Morzem Czerwonym.
Iran ma rozważać działania prowadzące do zablokowania tej cieśniny w przypadku kolejnych ataków Stanów Zjednoczonych na irańską infrastrukturę. Teheran miał zwrócić się w tej sprawie do jemeńskich rebeliantów Huti.
Dalszy kierunek zmian cen paliw zależy przede wszystkim od sytuacji militarnej na Bliskim Wschodzie, czasu trwania blokady oraz możliwości wykorzystania alternatywnych tras transportowych.
Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie dysponują rurociągami pozwalającymi ominąć cieśninę Ormuz. Ich wolne moce przesyłowe są jednak znacznie mniejsze niż ilość ropy standardowo transportowanej tym szlakiem. Dłuższe zakłócenia mogą więc wywoływać kolejne wzrosty notowań i problemy z dostępnością części dostaw.
– Jest tyle nieracjonalnych możliwych wydarzeń, że trudno przewidzieć, co będzie – oceniła Agata Łoskot-Strachota.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze