Reklama

Europa odwraca się od dawnej polityki migracyjnej

Jeszcze niedawno europejska narracja wobec migrantów była niemal podręcznikowo humanitarna: otwartość, solidarność, odpowiedzialność. Dziś coraz częściej pobrzmiewa w niej chłodna kalkulacja i wyraźne ostrzeżenie: „nie próbujcie”. Ta zmiana nie dokonała się z dnia na dzień, ale dziś trudno ją ignorować — zarówno w decyzjach politycznych, jak i w orzecznictwie sądów międzynarodowych.

To spór nie tylko o wartości, ale o granice — dosłownie i w przenośni.


Strasburg między prawem a polityką

Jeśli gdzieś można było spodziewać się stabilności, to właśnie w Strasburgu. Europejski system ochrony praw człowieka przez lata uchodził za przewidywalny, wręcz aksjomatyczny. Tymczasem praktyka pokazuje coś zupełnie innego.

Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawach migracyjnych zaczęło się zmieniać — i to w sposób, który trudno uznać za przypadkowy. W kilku głośnych sprawach najpierw zapadały wyroki stwierdzające naruszenia praw migrantów, by później — po odwołaniu — zostały one odwrócone przez Wielką Izbę.

Reklama

To nie są drobne korekty. To zmiana kierunku.

Przykłady? Włochy i Hiszpania. W obu przypadkach początkowo uznano, że państwa naruszyły prawa migrantów. W obu — po silnej reakcji politycznej — zapadły ostatecznie wyroki korzystne dla rządów. Ten sam stan faktyczny, ta sama konwencja, a jednak zupełnie inne wnioski.

Trudno nie zadać pytania: gdzie kończy się prawo, a zaczyna polityka?


Granice pod presją — Lampedusa i Melilla

Na włoskiej Lampedusie w 2011 roku doszło do sytuacji granicznej — w każdym sensie tego słowa. Dziesiątki tysięcy migrantów trafiły na niewielką wyspę, której infrastruktura była kompletnie nieprzygotowana na taki napływ. Warunki były dalekie od ideału, procedury przyspieszone, decyzje — natychmiastowe.

Reklama

Pierwszy wyrok trybunału był jednoznaczny: naruszenie praw człowieka. Ale już kolejny — całkowicie odmienny.

Jeszcze bardziej spektakularna była sprawa Melilli. Masowe próby sforsowania ogrodzeń oddzielających Maroko od hiszpańskiej enklawy doprowadziły do decyzji o natychmiastowym zawracaniu migrantów. Początkowo uznano to za niezgodne z konwencją. Ostatecznie jednak trybunał przyznał rację Hiszpanii, wskazując, że migranci mieli inne, legalne drogi ubiegania się o ochronę.

To właśnie w takich sprawach widać zmianę myślenia: nie chodzi już tylko o prawa jednostki, ale także o odpowiedzialność państwa za kontrolę własnych granic.

Reklama

Europa mówi jednym głosem — choć nie zawsze wprost

Najciekawsze jest jednak to, że zmiana nie dotyczy jedynie sądów. Coraz wyraźniej widać ją w polityce — i to niezależnie od barw partyjnych.

Symbolicznym momentem był sprzeciw kilkudziesięciu państw wobec aktywizmu strasburskiego trybunału. Wspólny głos zabrali politycy z różnych stron sceny politycznej, od lewicy po prawicę. Przekaz był prosty: to państwa mają decydować, jak chronić swoje granice.

Podobny kierunek widać w Unii Europejskiej. Nowe propozycje legislacyjne zakładają ułatwienie deportacji, większą współpracę między państwami oraz możliwość długotrwałego zatrzymywania osób przebywających nielegalnie. Co jeszcze niedawno wydawało się nie do pomyślenia, dziś staje się częścią głównego nurtu.

Reklama

Europa przestaje być naiwna — tak przynajmniej twierdzą jej decydenci.


Polska sprawa i przewidywalny finał?

Na tym tle szczególnego znaczenia nabiera sprawa działań na granicy polsko-białoruskiej. To właśnie tam w ostatnich latach skupiały się emocje, polityczne spory i medialne nagłówki.

Wyrok w tej sprawie jeszcze nie zapadł, choć wszystko wskazuje na to, że jego kierunek jest już przesądzony. Trybunał ma bowiem do dyspozycji gotowy schemat — wypracowany wcześniej przy okazji sprawy hiszpańskiej.

Kluczowe pytanie brzmi: czy migranci mieli realną możliwość ubiegania się o ochronę w sposób legalny? Jeśli tak — państwo może uznać, że nie musi tolerować prób nielegalnego przekroczenia granicy.

Reklama

To logika, która jeszcze dekadę temu byłaby trudna do zaakceptowania. Dziś staje się coraz bardziej dominująca.


Europa nie ogłasza tej zmiany wprost. Nie ma jednego dokumentu, jednego przemówienia, jednego przełomowego momentu. Ale kierunek jest czytelny: od idealizmu do realizmu, od otwartości do kontroli.

Zamiast „serdecznie witamy” coraz częściej słyszymy: „nawet o tym nie myślcie”.

I wygląda na to, że to dopiero początek.

Źródło: wiadomosci.wp.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama