Czy wojna w Ukrainie może przekroczyć granice NATO? Według amerykańskich ocen Rosja ma analizować możliwość ograniczonych uderzeń przeciwko państwom Sojuszu, licząc na to, że Zachód uniknie bezpośredniej odpowiedzi. Waszyngton od miesiąca ostrzega europejskich sojuszników przed rosnącym zagrożeniem.
Rosja może ponownie rozważać scenariusze ataków wymierzonych w państwa NATO – twierdzą amerykańscy urzędnicy cytowani przez dziennikarza „Washington Post” Davida Ignatiusa. Według jego informacji Stany Zjednoczone od kilku tygodni przekazują europejskim sojusznikom ostrzeżenia dotyczące możliwych rosyjskich prowokacji lub ograniczonych działań militarnych przeciwko krajom Sojuszu.
W swoim komentarzu, opublikowanym przed szczytem NATO, Ignatius wskazuje, że wojna w Ukrainie może wejść w nową, bardziej niebezpieczną fazę. Jednym z rozważanych scenariuszy ma być próba przeprowadzenia przez Rosję punktowych ataków na cele NATO przy założeniu, że Stany Zjednoczone nie zdecydują się na bezpośrednią interwencję.
Dziennikarz odnosi się do ostatnich doniesień dotyczących możliwych rosyjskich prowokacji wobec państw bałtyckich oraz Polski. Wspomina również o ostrzeżeniach i wypowiedziach polskich władz dotyczących zagrożenia ze strony Moskwy.
Obawy te podziela były dyrektor CIA Bill Burns, który ocenił, że ryzyko eskalacji konfliktu jest realne i zwiększa się.
– Powiedziałbym, że ryzyko eskalacji jest realne i rośnie – głównie dlatego, że Putin jest pod coraz większą presją w kraju i przegrywa na polu bitwy – powiedział Burns.
Jednocześnie eksperci zwracają uwagę, że na razie nie ma dowodów na rozpoczęcie przez Rosję przygotowań do konkretnej operacji wojskowej przeciwko NATO. Niektórzy analitycy oceniają pojawiające się informacje jako element presji psychologicznej i próbę zastraszania Zachodu.
Według amerykańskich urzędników służby dostrzegają jednak sygnały, że Rosja ponownie analizuje wcześniejsze plany dotyczące działań przeciwko państwom Sojuszu. – Urzędnicy twierdzą, że dostrzegają oznaki, iż Rosja „odkurza” plany ataków na cele NATO i aktywnie je analizuje – napisał Ignatius.
Szczególną uwagę zwracają państwa bałtyckie, które przygotowują możliwe scenariusze odpowiedzi na rosyjską agresję. Jeden z europejskich przedstawicieli cytowanych przez dziennikarza wskazał, że w przypadku wykrycia rosyjskiej operacji wywiadowczej na swoim terytorium Estonia byłaby gotowa na zdecydowaną reakcję.
Wśród potencjalnych punktów zapalnych wymieniane są m.in. Obwód Królewiecki oraz Białoruś. Według przedstawicieli NATO Rosja mogłaby próbować wykorzystać ruchy wojsk Sojuszu w pobliżu swoich granic jako pretekst do działań odwetowych.
Sytuację dodatkowo komplikuje pytanie o rolę Stanów Zjednoczonych i ich gotowość do odpowiedzi na ewentualną agresję. Ignatius wskazuje, że kluczowe znaczenie może mieć postawa prezydenta USA Donald Trump.
– Kto mógłby powstrzymać tę spiralę wojny i skłonić dwóch zakrwawionych bojowników do zawarcia porozumienia pokojowego? – pyta dziennikarz, wskazując, że odpowiedź na to pytanie może stać się jednym z najważniejszych tematów nadchodzącego szczytu NATO.
Na razie Sojusz wzmacnia wschodnią flankę i analizuje możliwe zagrożenia. Jednak sama możliwość rosyjskiej prowokacji wobec państw NATO pokazuje, że konflikt w Ukrainie wciąż niesie ryzyko rozszerzenia poza jej granice.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze