Reklama

Europa zyska nowego Orbána?

Bułgaria przygotowuje się do kolejnych wyborów parlamentarnych, które odbędą się w ten weekend. Według sondaży na prowadzeniu znajduje się ugrupowanie Postępowa Bułgaria, związane z byłym prezydentem Rumenem Radewem. Zdaniem części komentatorów może on odegrać w Europie rolę podobną do tej, jaką przez lata pełnił Viktor Orbán.

Radew niespodziewanie ustąpił ze stanowiska prezydenta w styczniu, przekazując obowiązki wiceprezydent Ilianie Jotowej. Następnie zaangażował się w budowę własnego zaplecza politycznego. Jak zauważają media, decyzja ta miała wynikać z chęci zdobycia realnej władzy wykonawczej, której zakres w bułgarskim systemie prezydenckim jest ograniczony.

Sytuacja polityczna w kraju pozostaje niestabilna. Po fali protestów rząd podał się do dymisji pod koniec ubiegłego roku, a niedzielne głosowanie będzie już ósmymi wyborami parlamentarnymi od 2021 roku. Postępowa Bułgaria ma obecnie około 10 punktów procentowych przewagi nad proeuropejską partią GERB.

Reklama

Radew uchodzi za polityka o sceptycznym stosunku do części polityk unijnych. Wskazuje się m.in. jego sprzeciw wobec centralizacji UE, migracji czy sankcji wobec Rosji, a także wcześniejsze wahania w kwestii wsparcia militarnego dla Ukrainy. Z tego powodu bywa porównywany do Orbána. Według komentatorów serwisu Politico znalazł się w gronie polityków, którzy mogą stać się dla Unii Europejskiej poważnym wyzwaniem po zmianie władzy na Węgrzech.

W rozmowie z mediami dr Spasimir Domaradzki z Uniwersytetu Warszawskiego podkreśla jednak, że przewaga sondażowa nie musi przełożyć się na ostateczny wynik wyborów. Jego zdaniem możliwy jest scenariusz, w którym Radew będzie zmuszony do budowy koalicji.

Reklama

– „Natomiast jeśli Rumen Radew faktycznie wygra, to ma potencjał, by zastąpić Viktora Orbána. Wtedy oczywiście Bułgaria zajęłaby bardziej asertywne stanowisko wobec Unii Europejskiej” – ocenił ekspert, dodając, że polityk prezentuje „cicho prorosyjską” postawę.

Domaradzki wskazuje przy tym na konkretne działania Radewa z okresu jego prezydentury:
– „Jako prezydent do ostatniej chwili próbował sabotować przyjęcie wspólnej waluty (…) i przeforsował podpisanie bardzo niekorzystnej umowy między bułgarskim a tureckim operatorem gazu, która pozostaje owita tajemnicą. Radew jest też sceptycznie nastawiony do natowskiej obecności i nie życzy sobie jej rozbudowywania. Uważa, że należy mówić o pokoju, jednocześnie zapożyczając rosyjską narrację”.

Reklama

Tymczasem w regionie doszło już do istotnej zmiany politycznej. W ubiegłą niedzielę na Węgrzech zakończyła się wieloletnia dominacja Orbána. Po 16 latach władzę przejęła partia TISZA kierowana przez Pétera Magyara, zapowiadająca bliższą współpracę z Unią Europejską.

Zmiana ta ma znaczenie dla całej wspólnoty, ponieważ polityka Orbána – oparta m.in. na utrzymywaniu bliskich relacji z Kremlem – była przedmiotem krytyki wielu europejskich przywódców. W tym kontekście ewentualne zwycięstwo Radewa może ponownie przesunąć równowagę polityczną w regionie.

Źródło: Media/opracowanie własne
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama