To może być jeden z największych wizerunkowych problemów FIFA w ostatnich latach. Na niespełna dwa miesiące przed rozpoczęciem piłkarskich mistrzostw świata wciąż nie sprzedano praw telewizyjnych na rynek indyjski – jeden z największych na świecie.
Negocjacje trwają miesiącami
Rozmowy z nadawcami w Indiach trwają już od około dziewięciu miesięcy i wciąż nie przyniosły efektu. Sytuacja jest bezprecedensowa – tak dużego rynku FIFA dotąd nie miała problemu zagospodarować.
Federacja wysyła nawet specjalną delegację, by ratować sytuację i doprowadzić do podpisania umowy choćby na znacznie niższym poziomie finansowym.
Cena główną przeszkodą
Początkowo FIFA oczekiwała za prawa transmisyjne aż 100 mln dolarów. Nawet po obniżeniu tej kwoty do 35 mln dolarów zainteresowanie pozostaje niewielkie. Indyjscy nadawcy są gotowi zapłacić maksymalnie 15–20 mln dolarów.
Powód? Piłka nożna, choć popularna, przegrywa w Indiach z krykietem – zdecydowanie najważniejszym sportem w kraju. Najlepszym przykładem jest Indian Premier League, której prawa medialne osiągają miliardowe wartości.
Problemem także strefa czasowa
Nie bez znaczenia jest również fakt, że najbliższy mundial odbędzie się w Ameryce Północnej – w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku. To oznacza, że większość meczów będzie rozgrywana w godzinach nocnych czasu indyjskiego, co znacząco obniża potencjalną oglądalność.
Kontrast z poprzednim mundialem
Podczas turnieju w Katarze zainteresowanie było wysokie – mecze przyciągnęły dziesiątki milionów widzów. Wówczas prawa kupił koncern Viacom18 za około 60 mln dolarów. Kluczowa była jednak korzystniejsza strefa czasowa.
Rynek wybiera inne priorytety
Indyjskie stacje telewizyjne kalkulują wydatki, zwłaszcza że wkrótce ruszy kolejny przetarg na prawa do rozgrywek krykietowych. To właśnie tam koncentrują się największe inwestycje.
Czy FIFA ustąpi?
Brak transmisji mundialu w najludniejszym kraju świata byłby dla FIFA poważnym ciosem wizerunkowym. Dlatego możliwe są dalsze ustępstwa finansowe lub pakietowe oferty obejmujące także kolejne turnieje.
Na razie jednak wszystko wskazuje na to, że nawet globalna potęga futbolu musi liczyć się z realiami lokalnych rynków.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze