Reklama

Funkcjonariusz SOP zabił 4-letnią córkę. Nowe ustalenia po tragedii w Ustce

Nowe informacje pojawiły się w sprawie tragedii, która wstrząsnęła Ustką i opinią publiczną w całym kraju. Prokuratura ujawniła wyniki badań toksykologicznych byłego już funkcjonariusza Służby Ochrony Państwa, podejrzanego o zabójstwo swojej 4-letniej córki i atak na najbliższych.

Śledczy ujawnili wyniki badań

Prokuratura Okręgowa w Słupsku poinformowała, że 44-letni Piotr K. w chwili zdarzenia nie znajdował się pod wpływem alkoholu, narkotyków ani innych środków odurzających czy psychotropowych. Tę informację przekazał rzecznik prokuratury prok. Paweł Wnuk w rozmowie z Polską Agencją Prasową. Jednocześnie śledczy zapowiadają dalsze czynności procesowe w tej sprawie. 

Dramat podczas rodzinnego urlopu

Do tragedii doszło 26 stycznia w Ustce, gdzie mężczyzna przebywał z rodziną u teściów. Według ustaleń śledczych, po zakończonej grze w karty około godziny 21.30 zaatakował nożem domowników. W wyniku ataku zginęła 4-letnia córka podejrzanego, mimo prowadzonej reanimacji. Ranne zostały także inne osoby z rodziny, w tym matka dziecka, syn oraz teściowie. Do szpitala trafił również sam napastnik. 

Reklama

Są zarzuty i areszt

Śledczy przedstawili 44-latkowi zarzut zabójstwa dziewczynki oraz usiłowania zabójstwa czterech członków rodziny. Podejrzany przyznał się do zarzucanych mu czynów. Sąd zdecydował o zastosowaniu wobec niego tymczasowego aresztu, a prokuratura zapowiada złożenie wniosku o jego przedłużenie o kolejne trzy miesiące. Za zarzucane czyny grozi mu dożywotnie pozbawienie wolności. 

Badanie psychiatryczne i dalsze czynności

W toku postępowania wykonano już jednorazowe badanie psychiatryczne w warunkach ambulatoryjnych, które miało wstępnie ocenić poczytalność podejrzanego. To jednak nie kończy działań śledczych. Prokuratura podkreśla, że sprawa pozostaje rozwojowa, a kolejne ustalenia mają być elementem dalszego postępowania. 

Reklama

Były funkcjonariusz SOP

Z ustaleń wynika, że podejrzany miał 23-letni staż w formacjach ochronnych, wcześniej w BOR, a następnie w SOP. Służył w Warszawie, ale nie brał bezpośredniego udziału w ochronie najważniejszych osób w państwie. Po styczniowej tragedii został najpierw zawieszony, a 10 lutego wydalony ze służby. W tle pozostaje także weryfikacja procedur oraz przebiegu jego służby i badań okresowych, prowadzona przez służby nadzorcze MSWiA. 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama