Reklama

Horror na posesji matki i córki. Chłopiec został zakopany żywcem!

Sąd w Szczecinie rozpoznaje sprawę, która od miesięcy nie daje spokoju mieszkańcom zachodniopomorskiej wsi Rynica. Na ławie oskarżonych zasiadły matka i córka – Małgorzata I. oraz Renata I. – oskarżone o zabójstwo noworodka. Ciało dziecka odnaleziono po latach na terenie ich posesji, w pobliżu kurnika. Śledczy wskazują, że chłopiec został zakopany żywcem, a przebieg zdarzeń z przełomu 2019 i 2020 r. obie kobiety opisują zupełnie inaczej.

Odkrycie po latach: ziemia obok kurnika i mały szkielet

Sprawa wróciła z pełną siłą wiosną 2025 r., gdy na posesję w Rynicy weszli policjanci i rozpoczęli przekopywanie terenu. W zagrodzie, tuż obok kurnika, znaleziono szczątki noworodka. To odkrycie uruchomiło postępowanie karne i doprowadziło do zatrzymania obu kobiet. 

Najcięższe zarzuty: „zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem”

Prokuratura oskarżyła Małgorzatę I. i Renatę I. o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. To kwalifikacja, która – w razie skazania – oznacza bardzo surową odpowiedzialność karną, łącznie z możliwością kary dożywotniego pozbawienia wolności. 

Reklama

Dwie wersje tej samej nocy. „Nikt o ciąży nie wiedział”

W sądzie zderzają się dwie opowieści o tym, co wydarzyło się zimą na przełomie 2019 i 2020 r. Według relacji Małgorzaty I. nikt z otoczenia nie wiedział o ciąży. Kobieta ma twierdzić, że urodziła za domem, a następnie zaniosła dziecko do matki. W tej wersji padają słowa, że „dzieci jest już za dużo” i że „trzeba je zakopać”. Jak opisuje Małgorzata I., noworodek miał zostać zostawiony na noc w kurniku, a rano Renata I. miała zakopać dziecko, które wciąż żyło. Małgorzata I. mówiła też o tym, że stała wtedy „na czatach”. 

„Moja córka kłamie”. Matka utrzymuje, że dziecko już nie żyło

Renata I. od początku przedstawia inną wersję. Według jej wyjaśnień miała zauważyć na polu swój polar, a gdy podeszła – zobaczyć noworodka, który, jak twierdzi, już nie żył. Miała zanieść go córce, a następnie zakopać przy kurniku. Renata I. podkreśla, że córka kłamie, a w sądzie wielokrotnie reaguje na zeznania świadków i funkcjonariuszy. 

Reklama

Zawiadomienie po „żarcie” i moment przełomowy w śledztwie

Istotnym elementem sprawy są okoliczności, w jakich służby w ogóle wróciły do tematu po latach. Z ustaleń wynika, że policja dostała zgłoszenie dotyczące zakopanego noworodka, a wątek miał pojawić się po rozmowie rodzinnej – według relacji przytaczanych w sprawie, zgłoszenie złożyła krewna, która usłyszała o historii zakopania dziecka w kontekście primaaprilisowego „żartu”. Renata I. miała początkowo zaprzeczać, a przyznać się dopiero w momencie, gdy policjanci przystępowali do rozkopywania ziemi. 

„Toksyczna relacja” i tło rodzinne

W trakcie procesu pojawiają się także wątki dotyczące relacji między oskarżonymi. Z zeznań bliskich i świadków wyłania się obraz trudnego, wieloletniego układu rodzinnego, w którym – jak wynika z relacji – córka miała bać się matki, a ich relacja była określana jako toksyczna. W sprawie przewija się też informacja, że Małgorzata I. urodziła kilkoro dzieci, a część z nich trafiła do rodzin zastępczych. 

Reklama

Kiedy wyrok? Sąd czeka na opinie biegłych

Proces nie jest jeszcze zakończony. Sąd ma dysponować kolejnymi opiniami biegłych, na które wciąż czeka, a termin ogłoszenia wyroku wskazywany jest na koniec marca. To właśnie ustalenia specjalistów – obok zeznań i analizy materiału dowodowego – mają mieć znaczenie dla ostatecznej oceny wydarzeń, które przez lata pozostawały ukryte w ziemi na posesji w Rynicy. 

red.

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 23/01/2026 09:52
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama