Nic nie wskazuje na to, by obecny kryzys Kościoła, który zaczął się po soborze watykańskim II, miał dobiec końca. Narody mieniące się niegdyś chrześcijańskimi dziś dokonują zbiorowej apostazji. Pełzająca schizma rozbija jedność i powszechność doktryny katolickiej. Drastycznie spada liczba powołań duchownych, stopień praktyk religijnych i akceptacja dla nauczania Kościoła. Jak długo może potrwać ten stan? Czy katolicyzm podniesie się z tej zapaści?
By nabrać zdrowego dystansu, warto spojrzeć na obecną sytuację z szerszej perspektywy historycznej. W końcu kryzys ariański, uważany za największy kryzys w dziejach Kościoła, ciągnął się niemal przez całe IV stulecie. Wydawało się, że I sobór nicejski w 325 roku definitywnie rozwiąże problem i zgasi herezję, a jednak stało się inaczej.