Henryk R., znany opinii publicznej jako „Łomiarz”, we wtorek 28 kwietnia opuszcza zakład karny po odbyciu pełnej kary pozbawienia wolności. Mężczyzna, skazany za serię brutalnych napaści na kobiety, pozostanie jednak pod ścisłą kontrolą służb — informuje TVN Warszawa.
Dodatkowo sąd zobowiązał go do udziału w terapii ukierunkowanej na ograniczanie zachowań agresywnych i aspołecznych. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek podkreślił, że choć mężczyzna nie trafi do Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie, państwo będzie monitorować jego sytuację po wyjściu na wolność.
Henryk R. zasłynął w latach 90. jako sprawca brutalnych napaści na kobiety w Warszawie. Śledczy przypuszczali, że podczas ataków używał metalowego narzędzia przypominającego łom, stąd jego pseudonim.
Pierwszy napad odnotowano w marcu 1992 roku. Ofiary były atakowane najczęściej w ciemnych bramach i na podwórkach kamienic. Policja utworzyła specjalną grupę operacyjną o kryptonimie „Amnezja”, ponieważ wiele poszkodowanych po ciężkich urazach głowy nie pamiętało przebiegu zdarzeń.
Po zatrzymaniu w 1993 roku Henryk R. został skazany na wieloletnie więzienie. Po opuszczeniu zakładu karnego w 2008 roku ponownie dopuścił się przestępstw. W 2016 roku, zaledwie kilka tygodni po wyjściu na wolność, zaatakował kobietę w Łowiczu i ponownie trafił do więzienia.
Według ustaleń śledczych sprawca napadał głównie na samotne kobiety. Atakował z zaskoczenia, zadając silne ciosy twardym narzędziem w okolice głowy. Następnie okradał ofiary z torebek i pieniędzy.
Łącznie przypisano mu 29 napaści. Pięć kobiet zmarło, a wiele innych odniosło poważne obrażenia. Ofiary miały od 22 do 88 lat.
W trakcie jednego z przesłuchań Henryk R. miał przyznać, że kierowała nim nienawiść do kobiet. Psychologowie i kryminolodzy zwracali uwagę na jego zaburzenia osobowości oraz wieloletnie problemy społeczne.
Do zatrzymania „Łomiarza” doszło we wrześniu 1993 roku. Po kolejnym napadzie uwagę sprzedawcy zwróciło zachowanie mężczyzny z zakrwawioną ręką, który zachowywał spokój mimo policyjnej interwencji w pobliżu. Okazało się, że chwilę wcześniej brutalnie zaatakował kobietę.
Teraz, po odbyciu ostatniego wyroku, Henryk R. ponownie opuszcza więzienie. Służby zapewniają jednak, że jego sytuacja będzie stale monitorowana.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze