Choć na rachunku Funduszu Sprawiedliwości znajduje się ponad pół miliarda złotych, od początku roku tysiące osób pokrzywdzonych przestępstwem zostały bez realnego wsparcia. Organizacje pomocowe mówią wprost o chaosie, braku decyzji i ryzykowaniu działań bez podstawy prawnej.
Fundusz Sprawiedliwości, powołany do wspierania ofiar przestępstw oraz osób opuszczających zakłady karne, dysponuje obecnie kwotą ponad 584 mln zł. Jak wynika z danych Ministerstwa Sprawiedliwości, tylko w ciągu pół roku saldo funduszu wzrosło o blisko 160 mln zł. Paradoksalnie – wzrost środków nie przełożył się na realną pomoc.
Od 1 stycznia 2026 roku wiele kluczowych zadań Funduszu nie jest realizowanych. Powodem jest brak rozstrzygniętych konkursów, m.in. na prowadzenie punktów pomocy dla osób pokrzywdzonych przestępstwem. Organizacje pozarządowe, które przez lata tworzyły ogólnopolską sieć wsparcia prawnego, psychologicznego i materialnego, zostały nagle pozbawione finansowania.
W praktyce oznaczało to likwidację biur, rozwiązanie umów z pracownikami i rozpad zespołów budowanych przez lata. Beneficjenci – wśród nich ofiary przemocy domowej, przestępstw seksualnych czy oszustw – zostali pozostawieni bez systemowej pomocy.
Ministerstwo Sprawiedliwości jeszcze w grudniu zapewniało, że sytuacja jest pod kontrolą i nikt nie zostanie bez wsparcia. Jednak przedstawiciele organizacji pomocowych twierdzą, że komunikacja z resortem praktycznie nie istnieje. – Nie dostajemy żadnych wyjaśnień, a publiczne deklaracje służą raczej uspokojeniu opinii publicznej niż rozwiązaniu problemu – mówią anonimowo.
Doraźnym rozwiązaniem miało być rozporządzenie ministra, którego projekt opublikowano dopiero pod koniec grudnia. Zakłada ono, że organizacje, które zdecydują się pomagać z własnych środków do czasu rozstrzygnięcia konkursów, otrzymają później refundację. Problem w tym, że dokument nie został podpisany i nie obowiązuje, a jego zapisy nie precyzują ani terminów zwrotu pieniędzy, ani zasad rozliczeń.
NGO-sy alarmują, że działanie w takiej formule naraża je na odpowiedzialność prawną, m.in. w zakresie przetwarzania danych osobowych czy kwalifikowania beneficjentów. Próby uzyskania jasnych wytycznych od resortu – jak w przypadku Fundacji Niebieska Linia – pozostają bez odpowiedzi.
Jeszcze poważniej wygląda sytuacja w obszarze pomocy postpenitencjarnej. Konkurs w tej sprawie ogłoszono dopiero tuż przed Wigilią, a jego rozstrzygnięcie zapowiedziano na drugi kwartał 2026 roku. Tymczasem zadania te miały przejąć służby kuratorskie, które – jak podkreślają ich przedstawiciele – nie są przygotowane ani kadrowo, ani kompetencyjnie do świadczenia pomocy psychologicznej czy doradztwa zawodowego.
Choć ministerstwo tłumaczy opóźnienia koniecznością zachowania wysokich standardów prawnych i wdrażania zaleceń pokontrolnych, skala paraliżu budzi coraz większy niepokój. Zwłaszcza że – jak wynika z oficjalnych danych – na realizację wcześniejszych umów w 2026 roku potrzeba jedynie niewielkiej części zgromadzonych środków.
W efekcie Fundusz Sprawiedliwości, mimo rekordowego stanu konta, przestał pełnić swoją podstawową funkcję. A osoby, którym miał pomagać w najtrudniejszych momentach życia, zostały zmuszone do szukania wsparcia poza systemem państwowym.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze