Około dwóch dni - tyle miałaby trwać ewentualna interwencja zbrojna sił amerykańskich w Syrii. Takie informacje podaje dziennik "Washington Post", powołując się na anonimowe źródło w amerykańskim rządzie.
Jak czytamy, chodzi o to, by wyciągnąć konsekwencje wobec reżimu w Damaszku po użyciu broni chemicznej wobec cywilów, ale bez wciągania Waszyngtonu w długotrwały konflikt. Na razie decyzja w tej sprawie nie zapadła. Dziennik podaje, że prezydent Barack Obama rozważa interwencję.