Reklama

Napięcia wokół Syrii. Będzie interwencja USA?

27/08/2013 10:08

Około dwóch dni - tyle miałaby trwać ewentualna interwencja zbrojna sił amerykańskich w Syrii. Takie informacje podaje dziennik "Washington Post", powołując się na anonimowe źródło w amerykańskim rządzie.

Jak czytamy, chodzi o to, by wyciągnąć konsekwencje wobec reżimu w Damaszku po użyciu broni chemicznej wobec cywilów, ale bez wciągania Waszyngtonu w długotrwały konflikt. Na razie decyzja w tej sprawie nie zapadła. Dziennik podaje, że prezydent Barack Obama rozważa interwencję.

Według przedstawiciela amerykańskiej administracji, do ataku miałyby zostać użyte rakiety, wystrzelone z amerykańskich niszczycieli. Mówi się też o zastosowaniu bombowców dalekiego zasięgu.

W weekend poinformowano, że Stany Zjednoczone przegrupowują swoje morskie siły zbrojne na Morzu Śródziemnym. Amerykański sekretarz obrony Chuck Hagel tłumaczył to potrzebą przygotowania się do wykonania wszelkich możliwych postanowień prezydenta Obamy w sprawie Syrii.

Iran ostrzega przed zagraniczną interwencją w Syrii. To wywołałoby pożar w całym regionie - powiedział rzecznik irańskiego MSZ-tu Abbas Arakczi. Rzecznik dodał, że jakikolwiek atak zbrojny na Syrię miałby dramatyczne skutki dla całego regionu. Powstałe komplikacje i konsekwencje nie ograniczyłyby się tylko do Syrii - podkreślił Arakczi.


Reuters 27 08 09.21/IAR wcz./Siekaj

Szacuje się, że w wojnie domowej w Syrii, trwającej od ponad 2 lat, życie straciło ponad 100 tysięcy osób. Sytuacja stała się jeszcze bardziej dramatyczna po domniemanym ataku gazowym pod Damaszkiem z wtorku na środę , w którym zginęło - według sił opozycyjnych - około 1300 osób. W internecie publikowane były zdjęcia i filmy przedstawiające ofiary. Bojownicy oskarżają o użycie trującego gazu wojska rządowe, rząd Baszara al-Asada zaprzecza, jakoby użył broni chemicznej przeciw rebeliantom.

IAR
Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo wm.pl




Reklama