W debacie o finansowaniu zbrojeń i europejskich mechanizmach wsparcia pojawiają się coraz częściej historyczne analogie. Ciekawy głos w tej sprawie opublikował na Facebooku Arkadiusz Urban, który przypomniał historię greckich zakupów uzbrojenia sprzed kryzysu zadłużeniowego. Poniżej cytujemy jego wpis w całości.
Pamietacie bankructwo Grecji? Nie? To posłuchajcie, bo Grecja w latach 2000–2010 masowo kupowała uzbrojenie od Niemiec i Francji na dość podobnych zasadach. Była to wówczas mieszanka:
- kredytów eksportowych (z gwarancjami państwowymi)
- leasingu lub odroczonych płatności
- zwykłych kontraktów komercyjnych
Grecja w tym okresie była jednym z największych europejskich importerów broni (często to nawer 4-5 miejsce na świecie według SIPRI), a Niemcy i Francja były jej głównymi dostawcami w Europie (po USA). Brzmi znajomo... sukces polskiego rzadu? Najwiejszy kredyt...
A w szczególach zamówieniowych wyglądało to tak:
Niemcy sprzedawał Grecji m.in. 4 okręty podwodne typu 214 (kontrakt z HDW/Ferrostaal, później ThyssenKrupp Marine Systems). Wartość ~1,3 mld € (plus opcje i modernizacje) za sztukę.
I tu najciekawsze: finansowanie odbywało się poprzez niemieckie gwarancje eksportowe Hermes (Euler Hermes). W tle skandal korupcyjny - Ferrostaal przyznał się do wypłaty łapówek rzedu 100–120 mln € greckim urzędnikom (m.in. minister obrony Akis Tsochadzopoulos). Przy czym jedna odebrana łódź okazała się wadliwa i ... kontrakty renegocjowano. Wiecie jak.
Inne kontrakty to m.in. setki sztuk czołgów Leopard 2 + modernizacje starszych Leopard 1. Do tego haubice samobieżne PzH 2000 oraz transportery Fuchs i inny sprzęt pancerny.
Niemcy były największym europejskim dostawcą Grecji. Było to ok. 15% całego niemieckiego eksportu uzbrojenia.
Do tego mamy jeszcze Francję, która sprzedawała Grekom myśliwce Mirage 2000-5 (modernizacje i dostawy) oraz fregaty (FREMM i Gowind, renegocjowane po 2010) w tym umowy na modernizacje. Dodatkowo części do greckich systemów obrony powietrznej i rakiet.
Francja wywierała silny nacisk polityczny, by Grecja nie rezygnowała z kontraktów nawet w czasie kryzysu (2010–2012).
Starsza wersja SAFE dedykowana dla Grecji. Grecy nie mieli kapitału („gotówki”) więc część płacono z budżetu obronnego, który pochłaniał 3,5–4,5% PKB (dwa razy więcej niż średnia UE/NATO). Tyle ile teraz w Polsce.
Część na kredytach eksportowych z gwarancjami Hermes (Niemcy) i COFACE (Francja). Te gwarancje pozwalały greckim bankom/rządowi tanio pożyczać na rynkach.
W latach 2009–2012 (już w kryzysie) pojawiły się zarzuty, że Francja i Niemcy warunkowały swoją zgodę na bailouty (pierwszy pakiet 110 mld € w 2010) kontynuacją lub podpisaniem nowych kontraktów zbrojeniowych! TAKI MECHANIZM WARUNKOWOSCI (wersja pilotażowa).
Grecja brała ogromne ilości broni od Niemiec i Francji na kredyt/gwarancje, co realnie powiększało jej dług publiczny w latach przed kryzysem 2009–2010. To jeden z elementów, o których Grecy często mówią, gdy dyskutują o „hipokryzji” Berlina i Paryża w czasie kryzysu zadłużeniowego.
Uruchomiło całą lawinę negatywnych zjawisk ekonomicznych. Historyczny kryzys Grecji. Ruina całego kraju i zubożenie Greków. Skutkiem czego Grecja straciła całe pokolenie.
W latach 2009–2018 PKB Grecji realnie spadło o 25% (jedna z największych recesji w pokoju w historii rozwiniętych krajów).
Gigantyczny wzrost bezrobocia mawet do 28%; młodzież nawet do 60%(!).
Emigracja młodych Greków to setki tysięcy.
Ubóstwo i nierówności wzrosły dramatycznie.
Dług/PKB wzrósł z ok. 127% (2009) do szczytu ok. 206% (2020, pandemia dodatkowo pchnęła w górę).
Społeczeństwo wciąż odczuwa traumę tego SAFE niemiecko-francuskiego (cięcia emerytur, prywatyzacje, utrata zaufania do instytucji, itp.).
Czy tego na prawdę chcemy? Czy historia Grecji niczego nas nie uczy?
Autor: Arkadiusz Urban
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze