W sprawie zabójstwa 11-letniej dziewczynki w Jeleniej Górze pojawił się wątek, który może okazać się kluczowy dla odtworzenia przebiegu tragedii. Według nieoficjalnych ustaleń, dramat mógł widzieć 10-letni uczeń pobliskiej szkoły. Dla śledczych w postępowaniu, które i tak jest wyjątkowo delikatne ze względu na wiek uczestników, każde takie świadectwo może mieć ogromne znaczenie.
Do zdarzenia doszło 15 grudnia 2025 roku. Około godziny 15 służby otrzymały zgłoszenie o znalezieniu ciała 11-letniej dziewczynki w rejonie ulicy Wyspiańskiego, w pobliżu strumyka, między ulicami Wyspiańskiego a Słowackiego. Ratownicy medyczni po przyjeździe na miejsce stwierdzili zgon. Prokuratura informowała, że na ciele dziecka widoczne były obrażenia zadane ostrym narzędziem, a policja potwierdziła, że doszło do zabójstwa.
W związku ze sprawą zatrzymano 12-letnią uczennicę tej samej szkoły. Ponieważ nie ukończyła 13 lat, procedura wygląda inaczej niż w sprawach karnych dotyczących dorosłych: czynności prowadzone są w trybie przepisów dotyczących nieletnich, a kluczową rolę odgrywa sąd rodzinny. Posiedzenia odbywają się przy drzwiach zamkniętych, a informacje przekazywane publicznie są ograniczone. Wiadomo, że wobec nieletniej zastosowano środek tymczasowy, jednak sąd nie ujawnia, jaki dokładnie.
W ostatnich godzinach pojawiły się doniesienia, że zabójstwo mogło mieć świadka – 10-letniego ucznia szkoły. Jeśli dziecko rzeczywiście widziało moment zdarzenia albo jego bezpośrednie następstwa, może pomóc odpowiedzieć na pytania, które dziś są najważniejsze: jak wyglądała ostatnia droga ofiary, co działo się nad strumykiem i w jakim kierunku oddaliła się osoba mogąca mieć związek ze sprawą.
W śledztwach tego typu zeznania świadka nie są „sensacją”, tylko elementem układanki. Mogą potwierdzić lub wykluczyć określony przebieg wydarzeń, pomóc w weryfikacji czasu, a nawet w odtworzeniu sekwencji ruchów i reakcji. Przy sprawie, w której część materiałów musi pozostać niejawna, taka relacja może mieć szczególną wagę.
Służby informowały o zabezpieczeniu dowodów i śladów, w tym ostrego narzędzia, które może mieć związek ze zdarzeniem. Jednocześnie podkreślano, że postępowanie dotyczy nieletnich, dlatego zakres ujawnianych informacji jest ograniczony do minimum. W praktyce oznacza to, że opinia publiczna poznaje jedynie ogólne ramy sprawy, a kluczowe ustalenia pozostają w aktach.
W Jeleniej Górze ta sprawa wywołała ogromne emocje i poczucie niepokoju. W tle są dzieci, ich rodziny oraz szkolna społeczność, która w krótkim czasie musiała zmierzyć się z dramatem trudnym do nazwania. Równolegle do działań śledczych wraca temat wsparcia psychologicznego i odpowiedzialności w obiegu informacji, bo w podobnych tragediach równie ważne jak ustalenie faktów bywa to, by nie dokładać krzywdy kolejnym osobom.
Najbliższe dni pokażą, czy relacja 10-letniego świadka zostanie uznana za przełomowy element układanki. Na razie wiadomo jedno: śledztwo trwa, jest prowadzone w szczególnym trybie i przy zachowaniu daleko idącej dyskrecji. A miasto, w którym doszło do tej tragedii, wciąż próbuje odnaleźć się w rzeczywistości „po” – po informacji, która nie powinna wydarzyć się nigdy.
red.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Podobno morferczyni to Ukrainka . Dlaczego nie ujawnicie ?
Podobno morferczyni to Ukrainka . Dlaczego nie ujawnicie ?