Reprezentacja Polski przegrała ze Szwecją 2:3 w finale baraży o mundial 2026, ale tuż po końcowym gwizdku emocje nie koncentrowały się wyłącznie na wyniku. W centrum dyskusji znalazły się decyzje sędziowskie, zwłaszcza jedna z początku drugiej połowy, po której w polskim obozie nie brakowało poczucia krzywdy. Komentarze ekspertów i reakcje piłkarzy tylko podgrzały atmosferę po bolesnym wieczorze w Solnie.
Mecz miał wszystko, czego można się spodziewać po spotkaniu o taką stawkę. Szwedzi dwa razy obejmowali prowadzenie, Polacy dwa razy wracali do gry, ale decydujący cios zadał Viktor Gyökeres w końcówce spotkania. Wcześniej dla gospodarzy trafiali Anthony Elanga i Gustaf Lagerbielke, a po stronie Polski na listę strzelców wpisali się Nicola Zalewski i Karol Świderski. Ta porażka oznacza, że Biało-Czerwoni nie zagrają na mistrzostwach świata w 2026 roku.
Najgłośniej komentowana sytuacja miała miejsce na początku drugiej połowy. Jakub Kamiński padł w polu karnym po starciu z obrońcą Szwecji, ale sędzia Slavko Vincić nie podyktował rzutu karnego, a interwencji nie było także ze strony VAR. W polskich mediach i w ocenach części ekspertów ta decyzja została uznana za co najmniej bardzo kontrowersyjną. Eurosport zwracał uwagę, że był to jeden z kluczowych momentów meczu, a Sport.pl cytował Michała Listkiewicza, który mówił wprost, że Polsce należał się rzut karny.
Listkiewicz oceniał, że doszło do „podwójnego błędu”, bo pomylić mieli się zarówno arbiter główny, jak i sędzia VAR. Były międzynarodowy arbiter miał też zastrzeżenia do wcześniejszej decyzji, po której Szwedzi wykonywali stały fragment gry zakończony drugim golem. W jego ocenie prowadzenie zawodów było nierówne, a część gwizdków trudno było logicznie zestawić z tym, co sędzia wcześniej puszczał bez reakcji.
Dyskusja nie dotyczyła wyłącznie jednej akcji. Eurosport opisywał również sytuację z pierwszej połowy, gdy po strzale Roberta Lewandowskiego doszło do kontaktu z rywalem, ale arbiter nie rozważał podyktowania rzutu karnego, wcześniej odgwizdując zagranie ręką Matty’ego Casha. Ten sam serwis wskazywał też na kolejne starcie z udziałem Kamińskiego, którego sędziowie również nie ocenili na korzyść Polaków.
To właśnie dlatego reakcje po meczu były tak gwałtowne. W newsroomie Interii już od rana dominowały tytuły sugerujące wrzenie wokół arbitrażu i poczucie, że Polacy mogli zostać skrzywdzeni. Sam fakt, że temat decyzji sędziego natychmiast zdominował relacje pomeczowe, pokazuje skalę napięcia po porażce, która zamknęła Polsce drogę na mundial.
W relacjach międzynarodowych na pierwszy plan wysuwał się przede wszystkim sam przebieg spotkania i dramatyczne rozstrzygnięcie w końcówce. Reuters pisał o późnym trafieniu Gyökeresa i awansie Szwecji, podkreślając emocjonujący charakter meczu oraz fakt, że Polska znów nie zdołała przełamać fatalnej passy na szwedzkiej ziemi. W zagranicznych depeszach nie eksponowano jednak sędziowskiego sporu tak mocno, jak robiły to polskie media i komentatorzy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze