Reklama

„Pokoje narodzin” zamiast porodówek?

Resort zdrowia zapowiada wprowadzenie rozwiązań, które mają ograniczyć sytuacje, w których kobiety rodzą w miejscach do tego nieprzeznaczonych, zwłaszcza gdy w okolicy zamknięto oddział położniczy. W centrum projektu znalazły się tzw. „pokoje narodzin” – wydzielone pomieszczenia w szpitalach, gdzie porodówki już nie działają. Pomysł wywołał jednak ostrą dyskusję: ministerstwo przekonuje, że chodzi o zabezpieczenie nagłych, incydentalnych porodów, a krytycy wskazują na ryzyko w razie powikłań i brak pełnego zaplecza operacyjnego.

Na czym ma polegać „pokój narodzin”?

Z zapowiedzi wynika, że „pokój narodzin” miałby być rozwiązaniem w szpitalach bez oddziału ginekologiczno-położniczego, w których wcześniej taka jednostka funkcjonowała. W praktyce byłoby to specjalnie przygotowane i wyposażone miejsce, w którym dyżur ma pełnić położna. Resort podkreśla, że nie ma to zastępować klasycznej porodówki i nie dotyczy planowych porodów, lecz sytuacji nagłych, gdy poród jest już tak zaawansowany, że transport do odleglejszego oddziału położniczego nie jest bezpieczny. 

Kiedy ma to zadziałać i gdzie?

W przekazywanych informacjach pojawia się założenie, że takie punkty mają powstawać tam, gdzie do najbliższego oddziału położniczego jest daleko – wskazywana jest granica ponad 25 kilometrów. W modelu prezentowanym przez resort położna po ocenie stanu rodzącej ma mieć możliwość przyjęcia porodu fizjologicznego bez komplikacji lub podjęcia decyzji o przewiezieniu pacjentki do szpitala z pełnym zapleczem. Ma też być zapewniona gotowość transportu medycznego przez całą dobę. 

Reklama

„Nie na SOR-ach” – argument resortu

Tłem dla projektu są problemy z dostępnością opieki położniczej w części regionów i zamykanie oddziałów w mniejszych szpitalach, co wydłuża dojazd do porodówki. Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski deklarował, że celem zmian jest uniknięcie porodów w miejscach nieprzystosowanych, a „pokoje narodzin” mają być dodatkowym zabezpieczeniem na wypadek nagłych zdarzeń. Jednocześnie zapowiadano szybkie tempo prac – rozporządzenie ma być gotowe i przyjęte w najbliższych dniach. 

Krytyka: „to może być zagrożenie”

W debacie pojawiają się mocne zastrzeżenia części polityków i środowisk, które zwracają uwagę, że nawet poród, który początkowo wygląda na fizjologiczny, potrafi w krótkim czasie przejść w sytuację wymagającą natychmiastowej interwencji lekarskiej i dostępu do sali operacyjnej. Senator Stanisław Karczewski mówi wprost o zagrożeniu dla rodzących kobiet, argumentując, że bezpieczeństwo zapewniają oddziały z pełnym zapleczem i możliwością szybkiego wykonania cięcia cesarskiego. 

Reklama

Wątpliwości prawne i pytania o równość dostępu

Równolegle do sporu o bezpieczeństwo pojawiają się pytania o stronę formalną: w doniesieniach wskazywano na zastrzeżenia dotyczące projektu i obawy, czy nowe rozwiązanie nie utrwali różnic w dostępności opieki w zależności od miejsca zamieszkania. Resort odpowiada, że celem ma być właśnie ograniczenie nierówności i uporządkowanie systemu w sytuacji, gdy sieć porodówek kurczy się z przyczyn organizacyjnych i demograficznych. 

Co dalej i na co czekają pacjentki?

Na tym etapie kluczowe pozostają szczegóły rozporządzenia: jakie będą minimalne wymagania sprzętowe, zasady kwalifikacji porodów, ścieżka szybkiego transportu oraz odpowiedzialność i wsparcie dla personelu położniczego w sytuacji nagłej. To od tych zapisów będzie zależało, czy „pokoje narodzin” zostaną odebrane jako realne wzmocnienie bezpieczeństwa w białych plamach na mapie porodówek, czy jako rozwiązanie, które budzi lęk i wymaga gruntownych korekt. 

Reklama

red.

oprac.al

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 15/01/2026 08:38
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama