Reklama

Polska i UE pod presją: jak walczyć z drożejącą energią?

Temat rosnących cen energii dominuje na unijnym szczycie w Brukseli. Dziesięć państw, w tym Polska, domaga się przeglądu systemu emisji ETS oraz wsparcia dla energochłonnego przemysłu. Dyskusje o modernizacji systemu wpisują się w szerszy spór między państwami o kierunek unijnej polityki energetyczno-klimatycznej, zwłaszcza w kontekście napięć geopolitycznych.

 

Wysokie ceny energii na unijnym szczycie

Temat wysokich cen energii trafił na unijny szczyt w Brukseli jako jeden z kluczowych wątków gospodarczych. W projekcie wniosków przygotowanych dla przywódców znalazł się zapis ważny z punktu widzenia Warszawy: uwzględnienie specyfiki poszczególnych państw członkowskich przy kształtowaniu polityki energetyczno-klimatycznej. Ma to znaczenie zwłaszcza dla krajów, których miks energetyczny nadal w dużym stopniu opiera się na paliwach kopalnych.

List dziesięciu państw i postulaty wobec ETS

Dodatkową presję wywołał wspólny list dziesięciu państw, podpisany między innymi przez Polskę, Austrię, Bułgarię, Chorwację, Czechy, Grecję, Rumunię, Słowację, Węgry i Włochy. Sygnatariusze domagają się gruntownego przeglądu systemu ETS i dalszego wsparcia dla energochłonnego przemysłu poprzez utrzymanie darmowych uprawnień do emisji. Premier Donald Tusk mówił wprost o potrzebie kontynuacji takich rozwiązań dla przemysłu, także dla polskich zakładów. Obowiązujące dziś przepisy przewidują stopniowe ograniczanie bezpłatnych uprawnień, a ich całkowite wygaszenie ma nastąpić w 2034 roku.

Reklama

Dyskusja o modernizacji systemu ETS

W Brukseli coraz częściej słychać też, że sam ETS przestaje być w Unii tematem nietykalnym. Jeszcze kilka miesięcy temu Komisja Europejska odpierała zarzuty, że to właśnie system handlu emisjami odpowiada za drożejącą energię. Teraz Ursula von der Leyen przyznaje, że ETS jest potrzebny, ale wymaga modernizacji. W grę wchodzą rozwiązania doraźne, między innymi zwiększenie podaży uprawnień do emisji poprzez mechanizmy rezerwowe, co miałoby zmniejszyć presję cenową na rynku energii. Reuters podał, że po takich sygnałach ceny unijnych uprawnień do emisji zaczęły spadać.

Spór o kierunek zmian i wpływ sytuacji geopolitycznej

Spór w Unii nie dotyczy już wyłącznie tego, czy interweniować, lecz także jak daleko się posunąć. Część państw chce wyraźnego poluzowania systemu, argumentując, że rachunki za energię uderzają w gospodarkę i konkurencyjność europejskiego przemysłu. Inne kraje ostrzegają, że osłabienie ETS oznaczałoby cofnięcie się w polityce klimatycznej i podważenie przewidywalności rynku. Kilka dni przed szczytem osiem państw członkowskich apelowało, by nie rozmontowywać podstaw unijnego rynku emisji.nbsp; Na przyspieszenie tej debaty wpływa także napięta sytuacja geopolityczna. Według Reutersa ceny gazu w Europie mocno wzrosły po eskalacji wojny z Iranem i zaburzeniach na kluczowych szlakach dostaw surowców. W takich warunkach unijni liderzy szukają szybkich narzędzi osłonowych, choć sami dyplomaci przyznają, że pole manewru jest ograniczone. Przegląd systemu ETS ma zostać przedstawiony latem, ale coraz więcej wskazuje na to, że polityczna decyzja o kierunku zmian zapada właśnie teraz, choć nie wszyscy są na nią przygotowani.

Źródło: Polskie Radio
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama