Reklama

Polski narciarz zginął na Słowacji

26/01/2012 21:27

38-letni polski narciarz zginął tragicznie na północnym zboczu Chopka w Niskich Tatrach na Słowacji. W akcji ratunkowej brało udział kilkunastu słowackich ratowników.

O wypadku powiadomił ratowników towarzysz narciarza, który nie umiał jednak wskazać dokładnie miejsca tragedii. Jozef Janiga - szef Horskiej Tatrańskiej Slużby powiedział, że do wypadku doszło poza wyznaczonym szlakiem zjazdowym w okolicach Dereskiego Kotła. Na poszukiwanie zaginionego wyruszyła grupa kilkunastu ratowników. Ze względu na fatalne warunki pogodowe: gęstą mgłę i oblodzenie terenu nie można było skorzystać z pomocy śmigłowca.

Po kilku godzinach ratownicy odnaleźli zwłoki Polaka. Narciarz zginął podczas karkołomnego zjazdu uderzając głową o kamień. Nie miał ochronnego kasku i - zdaniem ratowników - nie miał żadnych szans przeżycia w trudnych warunkach wysokogórskich. Ratownicy przetransportowali ciało do ośrodka narciarskiego w Jasnej.

Słowaccy ratownicy ostrzegają przed trudnymi warunkami panującymi w Tatrach. Obowiązuje trzeci, w pięciostopniowej skali, stopień zagrożenia lawinowego. Ponad metrowa pokrywa świeżego śniegu nie jest związana z podłożem. Temperatura spadła do minus 20 stopni. Wyjście w góry, nawet oznakowanymi szlakami, wiąże się z dużym ryzykiem.
Informacyjna Agencja Radiowa (IAR) Andrzej Niewiadowski Bratysława
Reklama

Reklama

Wideo wm.pl




Reklama