Reklama

Premia dla Kaplera z... funduszu płac

22/08/2013 18:34

Na premię dla byłego szefa Narodowego Centrum Sportu pójdą pieniądze zaoszczędzone na obecnych pracownicach NCS. Rzecznik centrum poinformował, że 571 tysięcy złotych dla Rafała Kaplera zaoszczędzono z funduszu płac. Zdaniem Kaplera rzecznik dopuścił się manipulacji.

Wczoraj Kapler wygrał proces ze swoim byłym pracodawcą. Stawką było ponad pół miliona złotych, które Kapler miał otrzymać za oddanie Stadionu Narodowego do użytku i sprawne przeprowadzenie na nim meczów podczas ubiegłorocznych Mistrzostw Europy.

- NCS ma odłożone środki na ewentualna wypłatę dla Rafała Kaplera. Pochodzą z oszczędności na funduszu płac. O 10% ścięto pracownikom zarobki - napisał na Twitterze rzecznik NCS. Mariusz Gierszewski tłumaczył, że od nowego roku podpisywano nowe, niższe umowy z pracownikami, bo stare kończyły sie w grudniu. - Mamy oszczędności. Ewentualnie pójdą na zapłatę R.K. - napisał na Twitterze rzecznik NCS.

Na tym samej platformie sprawę skomentował Rafał Kapler: - Jest mi strasznie przykro, że moja była firma posuwa się do tak nędznej manipulacji. Granice żenady i obciachu bezpowrotnie przekroczone - stwierdził. - Żeby było jasne: wynagrodzenia Zarządu nie są częścią funduszu płac. Jako kontrakty cywilnoprawne płacone są z innej części budżetu! - napisał były szef NCS.

Wciąż nie wiadomo, czy NCS odwoła się od niekorzystnego dla siebie wyroku. - Czekamy na uzasadnienie i po jego otrzymaniu podejmiemy decyzję - zapowiedział Gierszewski.

Rafał Kapler został odwołany z Narodowego Centrum Sportu po tym jak okazało się, że obiekt nie jest gotowy na rozegranie planowanego meczu o Superpuchar Polski. Kapler formalnie sam podał się do dymisji, ale zgodnie z kontraktem, zażądał premii w wysokości ponad pół miliona złotych. Ponieważ minister sportu Joanna Mucha wypłatę wstrzymała, były szef NCS skierował sprawę do sądu.

IAR
Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo wm.pl




Reklama