Szaletów miejskich w Olsztynie jest jak na lekarstwo. A te dostępne są zepsute lub brudne. Strażnicy miejscy przyznają, że odsyłają turystów np. do toalet w domach handlowych.
Przy ul. Okopowej, w pobliżu zamkowej fosy stoi toaleta. Jest zamknięta na głucho. Z drzwi zwisa połamana klamka i wyrwany zamek. Przyklejona kartka informuje: „Obiekt pod stałą kontrolą kamer”. — Szalet jest zepsuty od 2 tygodni — mówi Magda, kelnerka z pobliskiego pubu. — Niedawno przyjechali tu czterej panowie, pogrzebali w środku i powiesili na drzwiach napis: „Neczynne”.