Wołodymyr Zełenski chciał otworzyć nowy etap rozmów o zakończeniu wojny. W emocjonalnym liście otwartym zaproponował Władimirowi Putinowi osobiste spotkanie i bezpośrednie negocjacje. Kreml odpowiedział jednak chłodno i bez żadnych sygnałów gotowości do kompromisu. Rosyjski przywódca nie tylko odrzucił propozycję rozmów twarzą w twarz, ale też jasno dał do zrozumienia, że Moskwa nadal zamierza realizować swoje cele militarne.
List ukraińskiego prezydenta szybko odbił się szerokim echem w światowych mediach. Zełenski zaproponował w nim rozpoczęcie bezpośrednich rozmów między liderami obu państw i podkreślił, że Ukraina jest gotowa do czasowego zawieszenia broni na czas negocjacji.
– Ukraina proponuje zakończenie tej wojny w formacie między wami a nami. Proponuję panu spotkanie – napisał prezydent Ukrainy.
Według jego propozycji rozmowy mogłyby odbyć się na neutralnym gruncie. Wśród potencjalnych miejsc wymieniono m.in. Szwajcarię, Turcję oraz jedno z państw arabskich. Zełenski argumentował, że dalsze przeciąganie konfliktu nie służy ani Ukrainie, ani Rosji, a wojna coraz mocniej obciąża rosyjskie społeczeństwo i gospodarkę.
Ukraiński przywódca przekonywał również, że świat nie powinien czekać na kolejny moment politycznego zainteresowania Waszyngtonu wojną w Europie. Jak zaznaczał, działania dyplomatyczne powinny rozpocząć się natychmiast.
Na odpowiedź Kremla nie trzeba było długo czekać. Władimir Putin odniósł się do propozycji podczas Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Petersburgu. Rosyjski prezydent nie pozostawił większych złudzeń co do swojego stanowiska.
– Nie widzę powodu, by się z nim spotykać – stwierdził.
Putin zasugerował jednocześnie, że list Zełenskiego nie był realną próbą rozpoczęcia negocjacji, lecz elementem politycznej gry mającej zatrzymać działania rosyjskiej armii na froncie.
– List zawiera pewne raczej nieuprzejme uwagi. Czy to jest sposób na stworzenie warunków do spotkania twarzą w twarz, czy też sposób, by nie zaaranżować spotkania twarzą w twarz? Sądzę, że to drugie – ocenił rosyjski przywódca.
Wypowiedź Putina wpisuje się w dotychczasową linię Kremla, który konsekwentnie podkreśla, że ewentualne rozmowy pokojowe mogą odbywać się wyłącznie na warunkach Moskwy.
Podczas wystąpienia Putin odniósł się również do roli Stanów Zjednoczonych w potencjalnym procesie pokojowym. Rosyjski lider przyznał, że nie rozumie, dlaczego Kijów nie chce, by administracja Donalda Trumpa była gwarantem ewentualnych rozmów.
Jednocześnie podkreślił, że Rosja nie zamierza wycofywać się ze swoich strategicznych założeń. Według Putina wojna zakończy się dopiero wtedy, gdy Moskwa osiągnie wszystkie cele postawione na początku konfliktu.
To stanowisko oznacza, że mimo kolejnych inicjatyw dyplomatycznych perspektywa przełomu w rozmowach nadal wydaje się bardzo odległa. Choć Zełenski próbuje budować międzynarodową presję na rozpoczęcie negocjacji, Kreml nie sygnalizuje dziś gotowości do zmiany kursu.
Na razie wszystko wskazuje więc na to, że propozycja bezpośredniego spotkania obu przywódców pozostanie jedynie politycznym gestem bez realnych konsekwencji dla przebiegu wojny.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze